Smartfon stał się dziś niewielkim, mobilnym centrum komunikacji, informacji i rozrywki — urządzeniem, które łączy rolę telefonu, komputera i aparatu. Choć dla wielu jest narzędziem codziennego funkcjonowania, jego posiadanie nie oznacza żadnego prawnego obowiązku korzystania z nowoczesnych technologii. Obywatel nie musi kupować biletów telefonem, płacić aplikacją czy przedstawiać dokumentów w formie elektronicznej. Prawo nie nadąża za nowoczesnością tak szybko, jak życzyłyby sobie tego niektóre instytucje — i słusznie, bo obowiązek cyfryzacji nie może być nakładany tylnymi drzwiami.
Gdy nie działa biletomat. Czy smartfon ratuje sytuację?
Trudno zaprzeczyć, że smartfon znacząco ułatwia życie. Dzięki niemu w wielu miastach można kupić bilet komunikacji miejskiej, zapłacić aplikacją bankową i aktywować go kodem QR. Kiedy jednak pasażer wchodzi do pojazdu i...