Rynek oczyszczaczy powietrza dawno przestał być prostą półką z urządzeniami, które po prostu mają „filtrować”. Dziś producenci coraz częściej próbują rozwiązywać konkretne problemy, a nie tylko sprzedawać ogólną obietnicę czystszego powietrza. Właśnie w ten kierunek idzie MOVA, wprowadzając do Polski dwa nowe modele: Stellar X10 Plus oraz Puris P10.
To o tyle sensowne podejście, że potrzeby użytkowników są dziś wyraźnie rozdzielone. Jedni szukają sprzętu do sypialni, który ma ograniczać kontakt z pyłkami i kurzem, ale przy okazji nie zamieni nocy w walkę z przeciągiem. Drudzy chcą urządzenia, które poradzi sobie z sierścią, łupieżem i zapachami w domu, gdzie pies albo kot są równie stałym elementem wyposażenia jak sofa czy router Wi-Fi.
Nowe modele MOVA zostały rozpisane właśnie według takiego podziału. Stellar X10 Plus ma pracować blisko użytkownika i tworzyć bardziej komfortowe warunki do snu, a Puris P10 skupia się na typowych problemach domów ze zwierzętami, z naciskiem na filtrację przy podłodze i neutralizację zapachów.
Stellar X10 Plus nie tylko filtruje, ale też zmienia sposób nawiewu
W przypadku modelu MOVA Stellar X10 Plus najciekawszy nie jest sam filtr, ale sposób, w jaki producent rozwiązał kwestię nawiewu. Urządzenie przeznaczono do pomieszczeń o powierzchni 15–20 m², a jego konstrukcję pomyślano z myślą o ustawieniu przy łóżku. Zamiast klasycznego, bezpośredniego strumienia powietrza, który potrafi przeszkadzać podczas snu, oczyszczacz wypuszcza je pod kątem 45 stopni. W teorii ma to sprawić, że oczyszczone powietrze najpierw się unosi, a potem łagodnie opada wokół użytkownika.

Od strony technologicznej MOVA stawia tutaj na system filtracji antyalergicznej z warstwą H13 HEPA. Według materiału urządzenie ma wychwytywać pyłki, roztocza i sierść, a także ograniczać ryzyko wtórnego uwalniania zanieczyszczeń do powietrza. To ważne, bo w segmencie oczyszczaczy sama obecność filtra HEPA przestała już być wyróżnikiem. Liczy się raczej to, jak producent łączy filtrację z realnym scenariuszem użycia.
Stellar X10 Plus działa też jako sprzęt 2 w 1, łącząc oczyszczacz z wentylatorem o prędkości nawiewu do 6,4 m/s. Do obsługi przewidziano bezstopniowy suwak oraz aplikację MOVAhome, a stan powietrza pokazywany jest na prostym ekranie. Z technologicznego punktu widzenia nie jest to najbardziej widowiskowy zestaw funkcji na rynku, ale właśnie przez tę prostotę model może okazać się praktyczny. Czasem przewagą urządzenia nie jest liczba trybów, tylko to, że nie trzeba się z nim codziennie siłować.
Puris P10 próbuje rozwiązać problem, którego zwykłe oczyszczacze często nie rozumieją
MOVA Puris P10 został zbudowany z zupełnie innym założeniem. Tu priorytetem nie jest sypialniany komfort, lecz walka z tym, co w domu ze zwierzętami krąży najniżej i najbardziej uparcie. Producent zastosował podwójny system filtracji: dolny wlot 360 stopni ma przechwytywać opadającą sierść i łupież z okolic podłogi, a wloty boczne zajmują się alergenami unoszącymi się wyżej. To rozwiązanie wydaje się logiczne, bo klasyczny oczyszczacz ustawiony gdzieś wyżej w pomieszczeniu nie zawsze dobrze radzi sobie z tym, co dzieje się przy samym gruncie.

Ciekawym elementem jest też elektrostatyczny filtr wstępny, który po zapełnieniu sierścią można po prostu odkleić i wyrzucić. Brzmi prosto, ale właśnie takie drobiazgi zwykle decydują o tym, czy sprzęt rzeczywiście będzie używany zgodnie z przeznaczeniem, czy po kilku tygodniach zacznie przegrywać z codziennym lenistwem użytkownika. Technologia domowa ma sens wtedy, gdy nie wymaga od człowieka zbyt wiele dodatkowej cierpliwości.
Do tego dochodzi moduł odpowiedzialny za zapachy. Puris P10 korzysta z technologii Solid Alkali, która według producenta nie maskuje woni, ale rozbija wiązania cząsteczek takich jak amoniak czy siarkowodór, osiągając 99-procentową skuteczność dezodoryzacji. Jeśli to faktycznie działa zgodnie z deklaracją, mamy do czynienia z funkcją, która w domu z pupilem bywa równie cenna jak sama filtracja. Bo czyste powietrze to jedno, a brak wrażenia, że mieszkanie ogłasza obecność zwierząt już od progu, to zupełnie inna sprawa.
Bezpieczeństwo i wzornictwo też są tu częścią technologii
Puris P10 dostał również kilka rozwiązań, które pokazują, że MOVA nie myślała wyłącznie o samej filtracji. Wśród dodatków znalazły się gruby kabel odporny na przegryzienia, blokada panelu sterowania i konstrukcja zwieńczona panelem na wysokości 606 mm, który może służyć kotu jako miejsce odpoczynku. Z czysto technicznego punktu widzenia nie są to funkcje przełomowe, ale dobrze wpisują się w kategorię urządzeń projektowanych pod konkretne środowisko pracy, a nie do abstrakcyjnego katalogu.
To zresztą dość ciekawy kierunek rozwoju małego AGD. Jeszcze kilka lat temu tego typu urządzenia projektowano głównie jako neutralne bryły, które miały po prostu nie przeszkadzać. Dziś coraz częściej widać próbę pogodzenia użyteczności z faktem, że sprzęt stoi w salonie czy sypialni przez wiele miesięcy. Dlatego w Puris P10 pojawiły się także magnetyczne, wymienne osłony, które pozwalają łatwiej dopasować wygląd urządzenia do wnętrza.
W praktyce to oznacza, że technologia domowa coraz rzadziej kończy się na suchej specyfikacji. Liczy się już nie tylko wydajność, ale też sposób integracji z codziennym użytkowaniem. A to właśnie na tym poziomie wiele urządzeń wygrywa albo przegrywa walkę o miejsce w mieszkaniu.
Ceny i dostępność
Oba nowe oczyszczacze są już dostępne w Polsce. Promocja premierowa potrwa do 31 marca. MOVA Stellar X10 Plus wyceniono na 1099 zł, a MOVA Puris P10 na 1699 zł, przy czym w okresie promocyjnym oba modele mają być objęte 32-procentową obniżką. Sprzęty trafiły do sieci RTV Euro AGD, Media Expert, Al.to, Max Elektro, MediaMarkt, Neonet, Komputronik, na Allegro oraz do oficjalnego sklepu internetowego marki.
Źródło: Informacja prasowa

