Recenzja słuchawek Cougar Immersa Ti

0

Cougar nie jest producentem specjalnie znanym w naszym kraju, a szkoda. Zanim SilentiumPC wprowadziło do obrotu obudowę RG4, w tanich zestawach stosowana była momentami Cougar MX330, bardzo zbliżona konstrukcyjnie do w/w RG4. Jednakże mało kto wie, że Cougar produkuje również sporą ilość akcesoriów komputerowych czy nawet chłodzenia wodne, jednakże dzisiaj zajmiemy się tym pierwszym, a konkretnie słuchawkami – Cougar Immersa Ti.

 

Słuchawki posiadają parę rozwiązań, których nie ujrzymy w o wiele droższych produktach firm takich jak Razer czy Corsair, na szczególną uwagę zasługuje tutaj wykonanie muszli czy mikrofon sam w sobie, więcej informacji znajdziecie poniżej.

Tabela z danymi słuchawek Cougar Immersa Ti / fot. https://cougargaming.com/

 

Opakowanie

Klasyczny układ, zwykły szary, jednakże bardzo sztywny karton z wycięciem po prawej stronie na produkt. Słuchawki leża w plastikowej wytłoczce i są trzymane w niej przez 2 gumowe rurki zawiązane z tyłu, by nie wypadły – szczerze bardzo fajny patent, zarazem estetyczny.

Opakowanie słuchawek Cougar Immersa Ti / fot. https://cougargaming.com/

Dostajemy jeszcze malutką broszurę, woreczek pochłaniający wilgoć – niby nic, a jednak sporo, i co najważniejsze – splitter jack żeński – 2xjack męski dla słuchawek i mikrofonu, co oznacza, że produkt możemy bezpośrednio podłączyć do telefonu czy konsoli nie tracąc opcji korzystania z mikrofonu. Z tyłu opakowania według tradycji wypisane w różnych językach najważniejsze aspekty słuchawek.

 

Pierwsze wrażenia

Od razu w oczy rzuciło mi się spasowanie elementów w tym pozytywnym sensie, nic nie lata w muszlach, nic nie trzeszczy, wszystko wygląda dobrze. Z zewnątrz model Immersa Ti bardzo przypomina pierwsze słuchawki tego producenta tzn. Immersa 300H, jednakże nie mam porównania dt. dźwięku płynącego z membran jak i mikrofonu, a tak jest to właściwie kopia designu ich pierwszych słuchawek. Nie czuć chińszczyzną, słuchawki są przyjemnie ciężkie i miłe w dotyku.

 

Nauszniki

Pady użyte w tych słuchawkach są nieziemsko miękkie, bardzo przyjemnie, dobrze przylegają do głowy, nacisk jest równomiernie rozłożony – pierwszego dnia po kilku godzinach użytkowania zapomniałem, że mam je na głowie. W dużym stopniu pomaga temu to, że muszle są obrotowe, obracają się w każdej płaszczyźnie układając się przez to wręcz fenomenalnie na każdej głowie. Aczkolwiek w padach znalazłem 2 problemy – lubią zbierać wszelaki pył, przed robieniem zdjęcia musiałem poświęcić trochę czasu by je doczyścić, jednak zwykły kurz schodzi od ręki. W każdym razie nie przeszkadza to w jakikolwiek sposób w użytkowaniu.

Słuchawki Cougar Immersa Ti / fot. https://cougargaming.com/

Należy napomnieć, że nie mamy tutaj jakiejkolwiek dziury czy szczeliny między padem a głową, więc słuchawki dobrze wyciszają, ale nie odcinają całkowicie od zewnętrznego świata. Po dłuższym użytkowaniu uszy się wcale nie pocą, nie czuję jakiegokolwiek dyskomfortu. Na zewnętrznej stronie muszli widzimy okrąg wykonany z aluminiowej blaszki w kształcie klasycznego meshu, a po środku znajduje się dość stylowe logo firmy Cougar. Wracając na chwilę do wnętrza padów – znajduje się w nich pianka w kolorze logo firmy, mająca za zadanie zarówno oddzielić ucho od bezpośredniego styku z przetwornikiem, jak i (tak zakładam) poprawienie odczucia płynącego z odsłuchu tonów niskich.

 

Mikrofon

Klasyczna konstrukcja na podstawie giętkiego przewodu zabezpieczona plastikową nakładką, tutaj mamy dodatkową warstwę ochronną w postaci przezroczystej gumy. Mikrofon sam w sobie nie jest odpinany, ale możemy go schować do muszli – po złożeniu wystaje nam jedynie dołączona pianka pełniąca funkcje popfiltru.

fot.Kacper Fryta

Mikrofon nie opada, trzyma się w ustalonej pozycji, lata oczywiście przy mocnych i szybkich ruchach. Co mnie mocno zdziwiło, posiada on konstrukcję kardioidalną – z jednej strony zbiera dźwięk, a z drugiej praktycznie nie. No, może nie do końca jest tak w tej konstrukcji, bo zbiera dźwięk z obydwu stron, ale z “tyłu” jest go zdecydowanie mniej. W rozmowach czy komunikacji w grze spisuje się on bardzo dobrze, jednakże po podbiciu słychać już szumy, by je zniwelować będziemy potrzebowali dodatkowej karty dźwiękowej, jednakże tragedii nie ma – na końcu artykułu będą do pobrania próbki dźwięku.

 

Karta dźwiękowa Roccat Juke 7.1

Mikrofon jest o wiele głośniejszy, pozbawiony większej ilości szumów, a w dodatku dźwięk jest czystszy i wyraźniejszy. Mógłbym nawet powiedzieć że zaczął się nadawać do amatorskiego nagrywania na YT czy nawet streamowania.

Działanie mikrofonu kardioidalnego / fot. https://cougargaming.com/

Ale co mi się nie podoba (być może specyfika karty użytej do testu), mój głos stał się bardzo basowy. Tę próbkę dźwięku również dostaniecie na końcu artykułu.

 

Dźwięk

Przechodząc do dźwięku warto zacząć od tego, co lubi zdecydowana większość użytkowników domowych – basy. Te są głębokie z dużą ilością szczegółów, są stonowane i nie przyćmiewają za bardzo tonów średnich. A propo – te mają cofniętą średnicę, tutaj bez rewelacji, dobry dźwięk i tyle, to samo można powiedzieć o tonach wysokich z tym wyjątkiem, że nie są cofnięte. Jednakże największym zaskoczeniem w kwestii dźwięku są instrumenty – perkusja jest świetnie słyszalna, a największe wrażenie wywarł na mnie dźwięk gitary elektrycznej, nieziemski, bardzo czysty, jakby się wsłuchać to możemy usłyszeć pojedyncze struny. Przestrzenność dźwięku jest dobra, w grach również się spisują, aczkolwiek tutaj wychodzi najmocniej cofnięta średnica tonów średnich, wystrzały z broni są trochę głuche, puste, bardziej w grę tutaj zaczyna wchodzić bas.

 

Karta dźwiękowa Roccat Juke 7.1

Dźwięk nabiera soczystości, jest wyraźniejszy, bardziej szczegółowy, instrumenty są bardziej słyszalne np. klasyczna gitara, wokal wychodzi delikatnie naprzód, średnie tony nie są już przygłuszane przez basy a one same nabierają więcej szczegółów, da się wyraźniej usłyszeć instrumenty. Natomiast w grach wystrzały nie są już tak przygłuszone a dźwięk jest troszkę lepiej pozycjonowany.

 

Wykonanie

Słuchawki same w sobie nalezą raczej do kategorii tych cięższych – co jak co, ale 380g to nie jest mało, doliczając do tego 2 metrowy kabel mamy niespełna 700g (680g dokładnie) wagi. Słuchawek absolutnie nie czuć na głowie jak wspomniałem wyżej, wykonanie jak i spasowanie również stoi na bardzo wysokim poziomie, jedynym mankamentem są nierówno zszyte nauszniki w moim egzemplarzu – lewy pad ma wymiar 60x50mm, a prawy 65x50mm ale poza tym nie ma się do czego przyczepić, nie zaobserwowałem jakichkolwiek luzów. Pod “rotorem” na którym słuchawki się obracają znajduje się jeszcze dodatkowa gąbka izolująco-wyciszająca, która jednocześnie zapewnia wentylacje w muszli – genialny, nigdzie indziej nie spotykany pomysł.

fot.Kacper Fryta

Najgorszym elementem w tym akapicie będzie niestety mikrofon, podczas wyciągania go z muszli trochę ciągnie, ociera się wnętrze nausznika i powoduje nieprzyjemny dźwięk, siedzi ciasno i to czuć. Jest elastyczny – okej, jednakże przez to jego schowanie często wymaga użycia dwóch dłoni. Pałąk to sprawdzona konstrukcja złożona z 2 prętów pokrytych gumą – jednak w tym przypadku jest to gumowa rurka nałożona na pręt, czuć to po jej ściśnięciu. Sam pałąk jest mega elastyczny, co – powtórzę się – pomaga w układaniu całego zestawu na głowie. Klipsy są wykonane bardzo dobrze, z matowego plastiku, sam pasek również jest przyjemny w dotyku wypełniony pianką, jednak mógłby być on szerszy, po dłuższym użytkowaniu czuć jak lekko wbija się w czubek głowy.

fot. Kacper Fryta

Dodatkowo jego dolna część jest pokryta gumą (?), i przy chęci przesunięcia słuchawek na głowie po prostu ciągnie za włosy – ała. Kabel jest solidnie osadzony zarówno przy wejściach jack, pilocie jak i przy splitterze, jednakże przy samych słuchawkach wystaje tylko mały kawałek gumy, mam wrażenie jakby o tej części kabla zapomniano – z czasem może być to spot w którym będzie on się zaginał najczęściej. Sam przewód jest cienki, pokryty nylonowym oplotem, miękki i plastyczny. Pilocik wykonany z dobrej jakości matowego plastiku, swoje waży. Potencjometr chodzi z przyjemnym oporem, a suwak od wyciszania mikrofonu daje wyraźny, satysfakcjonujący klik. Jeśli chodzi o dołączony splitter do zestawu, nie mam się do czego przyczepić, wejścia/wyjścia jack są również bardzo dobrze zakotwiczone, ale brakuje kolorów do zorientowania się, czy wpinamy akurat jack od mikrofonu, czy od słuchawek – musimy za każdym razem na to zwracać uwagę.

 

Podsumowanie

Osobiście uważam, że opisywane dzisiaj słuchawki są bardzo udaną konstrukcją i są warte wydania każdej złotówki. A propo ich ceny – ta mieści się w okolicach 200zł. W tej kwocie otrzymujemy świetnie wykonane słuchawki z dobrą jakością dźwięku i mikrofonem z kardioidalną konstrukcją, przy użyciu zewnętrznej karty dźwiękowej otrzymujemy wyśmienity zestaw do gier, multimediów czy nawet na rozpoczęcie naszej kariery jako streamer czy youtuber.

Konstrukcja jest mega wygodna, nie posiada zbędnego oświetlenia, jedynie pomarańczowe wstawki niektórym mogą się nie spodobać – gdyby były one w odcieni szarości z pewnością słuchawki byłyby o wiele bardziej uniwersalne. Osobiście rekomenduję ten sprzęt każdemu, kto szuka zestawu słuchawkowego w kwocie do 200zł.