Denza Z9 GT kusi mocą jak z gry, ale w Europie przestaje być okazją

Przez długi czas europejska odpowiedź na chińskie samochody elektryczne brzmiała mniej więcej tak: może są szybkie i dobrze wyposażone, ale prestiż buduje się dekadami. Denza Z9 GT przyjeżdża do Wielkiej Brytanii z miną kogoś, kto nie ma zamiaru czekać dekad. Ma ponad 1100 KM, trzy silniki, skrętną tylną oś, zawieszenie pneumatyczne i deklaracje ładowania, przy których większość publicznych stacji wygląda jak gniazdko w hotelowym lobby. Tyle że wraz z wejściem marki premium BYD do Europy kończy się też wygodna opowieść o chińskich autach jako bezdyskusyjnie taniej alternatywie.

Denza jest luksusową marką należącą do grupy BYD. W Wielkiej Brytanii rozpoczyna ofensywę od Z9 GT, czyli dużego, pięciodrzwiowego shooting brake’a. To nadwozie dla tych, którzy chcą szybkiego auta o sylwetce coupé, ale nadal chcieliby zabrać bagaże, psa albo choćby rozsądek na weekendowy wyjazd. Na rynku, na którym kombi bywają traktowane po macoszemu, taki wybór ma w sobie przyjemną przekorę.

Model będzie oferowany jako w pełni elektryczny Z9 GT EV oraz jako hybryda plug-in Super DM. I właśnie ten podział dobrze pokazuje ambicję Denzy: producent nie chce walczyć jednym argumentem. Daje klientowi elektrycznego potwora do cichego przyspieszania oraz PHEV-a dla osób, które nadal liczą na długie trasy bez planowania postojów pod ładowarką.

1140 KM, które trudno uznać za przypadek

Wersja elektryczna korzysta z trzech silników i rozwija 1140 KM oraz 1210 Nm momentu obrotowego. Według deklaracji przyspiesza do 100 km/h w 2,7 s i osiąga 269 km/h. To liczby z terytorium supersamochodów, podane dla dużego, praktycznego auta klasy wyższej. Mam przy tym wrażenie, że producenci coraz częściej traktują sprint do setki jak rubrykę obowiązkową, nawet gdy realne życie właściciela będzie się składało głównie z odwożenia dzieci, jazdy na lotnisko i spokojnego toczenia się po zatłoczonych ulicach Londynu.

Nie znaczy to, że moc jest wyłącznie ozdobą w katalogu. Trzy silniki pozwalają bardzo precyzyjnie rozdzielać moment między koła, co może pomagać zarówno przy ruszaniu na mokrej nawierzchni, jak i w szybkich łukach. Denza łączy ten układ z systemem kontroli ruchu pojazdu VMC, skrętną tylną osią oraz zawieszeniem pneumatycznym DiSus-A z dwukomorowymi miechami. W praktyce producent chce pogodzić rzeczy, które zwykle się gryzą: wygodę ciężkiej limuzyny, stabilność szybkiego gran turismo i reakcje auta znacznie mniejszego niż jest w rzeczywistości.

To zestaw technologii, który w segmencie premium brzmi już znajomo. Mercedes, Porsche, Audi czy BMW od dawna rozwijają podobne rozwiązania. Różnica polega na skali i tempie, z jakim BYD upycha je do jednego modelu. Denza Z9 GT nie sprawia wrażenia samochodu, który dopiero prosi o wpuszczenie do europejskiego klubu. Bardziej przypomina gościa, który wszedł pewnym krokiem, zamówił najdroższe danie i teraz patrzy, czy reszta stolików dotrzyma mu kroku.

Denza Z9 GT pricing in UK
fot. Denza

Akumulator wielki jak ambicje marki

Elektryczna Denza Z9 GT ma akumulator o pojemności 122 kWh i deklarowany zasięg do 600 km. To bardzo duża bateria, która powinna ograniczyć codzienny lęk przed ładowaniem, ale jednocześnie oznacza masę, cenę oraz większe zużycie zasobów przy produkcji. W luksusowym aucie nie jest to zaskoczenie, jednak warto pamiętać, że rekordowe osiągi i duży zasięg zawsze mają swój fizyczny rachunek.

Dużo odważniej brzmią zapowiedzi ładowania Flash Charging. System ma obsługiwać moc do 1500 kW i uzupełniać energię od 10% do 70% w pięć minut, a od 10% do 97% w dziewięć minut. Taka liczba dobrze wygląda na ekranie konferencji, lecz dla europejskiego użytkownika kluczowa pozostaje dostępność infrastruktury zdolnej ją dostarczyć. Ładowarka o mocy 1500 kW nie jest dziś czymś, na co trafia się przy przypadkowym zjeździe z autostrady.

Warto też rozdzielić możliwości auta od wyniku uzyskanego w idealnych warunkach: odpowiednio przygotowanej baterii, właściwej temperatury i dedykowanej ładowarki. To nie podważa rozwoju technologii BYD, wręcz przeciwnie. Pokazuje, gdzie producent chce być za kilka lat. Tyle że kupująca samochód w Wielkiej Brytanii potrzebuje przede wszystkim szybkiego i niezawodnego ładowania na dostępnych stacjach, a nie obietnicy z przyszłej generacji sieci energetycznej.

Denza Z9 GT pricing in UK
fot. Denza

Hybryda plug-in, która bierze elektryczność na serio

Wariant Super DM pojawi się później. Łączy turbodoładowany, dwulitrowy silnik benzynowy z napędem elektrycznym, osiągając 776 KM i 1035 Nm. Do 100 km/h ma przyspieszać w 3,6 s, a prędkość maksymalna wynosi 259 km/h. Są to parametry, które jeszcze niedawno wymagały egzotycznego auta sportowego i bardzo ostrożnego zaglądania do cennika.

Najbardziej nietypowa pozostaje bateria o pojemności 63,82 kWh. To rozmiar, którego wiele samochodów elektrycznych nie musi się wstydzić, a tu mówimy o hybrydzie plug-in. Deklarowany elektryczny zasięg sięga 203 km, zaś całkowity ma wynosić do 805 km. Oczywiście rzeczywiste wyniki będą zależały od stylu jazdy, temperatury i tego, czy właściciel faktycznie będzie regularnie ładował auto. Bez ładowania PHEV szybko zamienia się w ciężki samochód benzynowy z dodatkowym bagażem technologicznym. Przy konsekwentnym korzystaniu z gniazdka taki układ może jednak mieć sens dla kierowców, którzy większość tygodnia jeżdżą lokalnie, a potem regularnie ruszają w długie trasy.

Denza Z9 GT pricing in UK
fot. Denza

Premium po chińsku przestaje znaczyć tanio

Europejski start Denzy jest interesujący także z powodów mniej mechanicznych. BYD ma za sobą doświadczenie producenta baterii, skalę ogromnej grupy i pozycję jednego z największych graczy elektromobilności. Denza ma natomiast budować emocjonalną i cenową nadbudowę nad tą technologiczną bazą. To odważny ruch, bo w klasie, do której celuje Z9 GT, klienci płacą również za zaufanie do serwisu, wartość rezydualną, dopracowanie oprogramowania i poczucie, że marka będzie ich znała za pięć lat.

Sama specyfikacja nie rozwiązuje tych spraw. Europejskie marki premium doskonale wiedzą, że zbudowanie dopracowanej sieci obsługi jest mniej widowiskowe niż pokaz 1140 KM, ale dla kupującego auto za poważne pieniądze często ważniejsze. Denza musi więc udowodnić, że jej technologia będzie równie przekonująca po kilku zimach, aktualizacjach systemu i wizytach serwisowych, jak podczas premiery.

Denza Z9 GT pricing in UK
fot. Denza

Samochód, który zmusza Europę do szybszej odpowiedzi

Denza Z9 GT nie musi od razu stać się rynkowym przebojem, aby wywołać efekt. Wystarczy, że pokaże konkurencji, jak szybko chiński producent potrafi połączyć baterię, oprogramowanie, zaawansowany napęd i wyposażenie znane z najwyższej półki. Dla kierowców to dobra wiadomość, bo presja zwykle przyspiesza rozwój produktów i studzi przesadnie wygodne cenniki.

Ja patrzę na Z9 GT z ostrożnym zainteresowaniem. Zachwyca rozmachem, a jednocześnie budzi pytanie, czy w europejskim świecie ograniczeń prędkości, nierównej infrastruktury ładowania i wysokich kosztów zakupu aż tak potężne auto ma realną przewagę nad spokojniejszymi rywalami. Być może odpowiedź brzmi: niewielką. Ale Denza nie przyjechała tu po skromność. Przyjechała przypomnieć, że technologiczny wyścig w motoryzacji już trwa, a Europa nie zawsze nadaje mu tempo.

Denza Z9 GT pricing in UK
fot. Denza