Honor Robot Phone ma kamerę na ramieniu. Wreszcie smartfon, który chce patrzeć tam, gdzie ja

Przez lata producenci smartfonów upychali kolejne aparaty w coraz większych wyspach, aż można było odnieść wrażenie, że dalsza ewolucja będzie polegała wyłącznie na przesuwaniu obiektywów o kilka milimetrów i dopisywaniu AI do każdej funkcji. Honor Robot Phone idzie w zupełnie inną stronę: wyprowadza kamerę na ruchome ramię, dokłada trzyosiowy gimbal i każe telefonowi fizycznie podążać za tym, co chcemy nagrać. Przyznaję, że odruchowo podchodzę do tego z mieszaniną ciekawości i ostrożności. To wygląda jak pomysł z demonstracji technologicznej, który ktoś uparcie postanowił zamienić w produkt.

Premiera Honor Robot Phone została wyznaczona na 12 sierpnia 2026 roku. W Chinach ruszyły już rezerwacje, a sam sprzęt nie pojawił się znikąd: Honor pokazywał go wcześniej na CES i MWC, a także podczas festiwalu w Cannes. Telefon przewinął się nawet w relacjach z celebracji po finale piłkarskich mistrzostw świata 2026, w rękach hiszpańskiego zawodnika Erica Garcíi. Marka bardzo wyraźnie buduje więc wokół niego aurę urządzenia, które ma być widoczne, rozpoznawalne i trochę popisowe.

Kamera, która może zmienić kadr bez ruszania dłonią

Sercem całego pomysłu jest aparat osadzony na robotycznym ramieniu z trzyosiową stabilizacją. Gimbal ma kompensować drgania w trzech płaszczyznach, podobnie jak osobne stabilizatory używane przez twórców wideo. Różnica polega na tym, że tutaj mechanizm jest częścią smartfona. Użytkowniczka nie musi zakładać telefonu na uchwyt, parować dodatkowego akcesorium ani taszczyć go w torbie na weekendowy wyjazd.

Honor zapowiada funkcję AI Object Tracking. Po podwójnym stuknięciu wskazany obiekt ma zostać automatycznie utrzymany w kadrze. W praktyce mogłoby to oznaczać nagrywanie dziecka na rowerze, psa w parku, ćwiczeń albo prostego materiału na TikToka bez nerwowego pilnowania kompozycji. Zwykła cyfrowa stabilizacja świetnie wygładza obraz, ale nie sprawi, że obiektyw rzeczywiście obróci się za osobą. Tu właśnie mechanika ma przewagę nad kolejnym algorytmem.

To rozwiązanie ma też potencjał dla osób nagrywających samodzielnie. Dziś domowe wideo często wygląda jak kompromis między ustawieniem telefonu na kubku a liczeniem na to, że nikt nie wyjdzie poza kadr. Ruchomy moduł może dać znacznie swobodniejszy efekt, szczególnie gdy telefon stoi na statywie. Podejrzewam jednak, że prawdziwy test zacznie się w trudnych warunkach: przy gwałtownym ruchu, słabym świetle, w tłumie i wtedy, gdy algorytm ma wybrać właściwy obiekt spośród kilku podobnych osób.

Honor officially confirms launch date of the Robot Phone.
fot. Honor

Współpraca z Arri brzmi obiecująco, ale optyka to dopiero połowa pracy

System obrazowania Honor Robot Phone współtworzono z firmą Arri, producentem kamer cenionych w profesjonalnej branży filmowej. Taki partner może pomóc w strojen iu kolorów, pracy z kontrastem czy charakterze materiału wideo. Nie oczekiwałabym oczywiście, że smartfon nagle wejdzie do świata pełnoprawnych kamer kinowych. Arri nie zmieni praw fizyki małej matrycy ani ograniczeń cienkiej obudowy. Może jednak sprawić, że obraz będzie bardziej przewidywalny i przyjemniejszy bez mozolnej obróbki.

W tym przypadku liczy się szczególnie spójność. Gimbal będzie mało wart, jeśli kamera zgubi ostrość, źle odczyta twarz albo przełączy ekspozycję w połowie ujęcia. Podobnie funkcja śledzenia obiektu musi działać szybko, lecz bez nerwowych, mechanicznych szarpnięć. Dobre filmowanie telefonem polega na tym, że sprzęt nie odciąga uwagi od sytuacji. Z perspektywy widza liczy się płynne ujęcie, a nie świadomość, ile silniczków i modeli AI pracowało w środku.

Mocny zestaw na papierze i kilka ważnych znaków zapytania

Nieoficjalne informacje sugerują ekran o przekątnej od 6,3 do 6,4 cala i rozdzielczości określanej jako 1.5K, czyli rozsądny kompromis między ostrością a zużyciem energii. Wśród spodziewanych podzespołów wymienia się układ Snapdragon 8 Elite Gen 5, nawet 200-megapikselowy aparat główny na gimbalu, 50-megapikselowy ultraszeroki kąt oraz 200-megapikselowy teleobiektyw peryskopowy. Do tego miałaby dojść bateria o pojemności około 6000 mAh.

To zestaw parametrów z najwyższej półki, ale przed premierą traktowałabym go jako zapowiedź, a nie zamkniętą specyfikację. Znacznie ciekawsze będzie to, jak Honor rozłoży masę urządzenia i rozwiąże ochronę ruchomego modułu. Wystający aparat w klasycznym telefonie łatwo osłonić etui. Kamera na ramieniu potrzebuje przestrzeni do pracy, a jednocześnie musi przetrwać kieszeń, pył, przypadkowe uderzenie o krawędź stołu i codzienne życie, które z elektroniką obchodzi się raczej bez ceremonialnej delikatności.

Jest też kwestia akumulatora. Około 6000 mAh brzmi uspokajająco, lecz gimbal, silniczki, ciągłe rozpoznawanie obiektów i intensywne nagrywanie wideo potrafią szybko opróżnić nawet dużą baterię. Chciałabym zobaczyć konkretny wynik czasu filmowania ze śledzeniem aktywnego obiektu, a nie tylko deklarację pojemności. W tym telefonie właśnie ten scenariusz jest ważniejszy od spokojnego przewijania wiadomości.

Robotyczny ruch ma również swoją społeczną cenę

Smartfony od dawna uczą nas, że kamera jest zawsze pod ręką. Honor Robot Phone może pójść krok dalej, bo obiektyw będzie dosłownie reagował na otoczenie. Dla twórczyń to wygoda. Dla osób stojących obok może być mniej komfortowa, zwłaszcza gdy ruch aparatu sugeruje, że urządzenie właśnie kogoś rozpoznało i śledzi. Producent powinien więc zadbać o czytelne sygnały działania śledzenia, szybki dostęp do jego wyłączenia i rozsądne zasady przetwarzania obrazu.

Nie jestem też pewna, czy użytkownicy zechcą zabierać taką konstrukcję wszędzie. Telefon ma być narzędziem natychmiastowym, wyciąganym jedną ręką w biegu. Jeśli ruchomy mechanizm okaże się głośny, delikatny albo zbyt wolny, szybko stanie się efektowną ciekawostką używaną głównie w pierwszym tygodniu po zakupie. Historia mobilnej technologii zna wiele funkcji, które świetnie wyglądały na scenie, a potem przegrywały z prostym przyzwyczajeniem.

Pomysł ma sens, jeśli Honor dopilnuje codzienności

Honor Robot Phone wydaje mi się odważniejszy niż kolejny wyścig o większą liczbę megapikseli. Producent próbuje przenieść do telefonu funkcję, za którą dotąd płaciło się osobnym gimbalem, i łączy ją z automatycznym kadrowaniem. To może dać użytkownikom konkretne korzyści, zwłaszcza w filmowaniu ruchu i tworzeniu materiałów bez operatora.

Wszystko rozstrzygnie jednak codzienna praktyka: jakość obrazu, szybkość śledzenia, odporność mechanizmu, zużycie energii oraz cena. Jeśli Honor połączy te elementy bez irytujących kompromisów, ruchoma kamera może okazać się jednym z tych pomysłów, które po kilku miesiącach wydają się oczywiste. Jeśli nie, zostanie nam bardzo drogi telefon wykonujący efektowny ukłon przed każdym nagraniem. A to, choć widowiskowe, nie wystarczy na długo.