Przez lata producenci próbowali wmówić nam, że tablet powinien być albo małym dodatkiem do telefonu, albo drogim substytutem laptopa. Alldocube iPlay 70 Max Pro 4G idzie inną, całkiem rozsądną drogą: daje 13-calowy ekran, internet komórkowy i miejsce na ogromną bibliotekę plików za około 730 zł. I choć na papierze łatwo znaleźć jego kompromisy, trudno zignorować, że dla części użytkowników mogą one mieć znacznie mniejsze znaczenie niż rozmiar wyświetlacza.
Model pojawił się w sprzedaży na AliExpress za 199,93 dolarów, czyli około 730 zł. W tej cenie trudno oczekiwać urządzenia do rywalizacji z iPadem Air czy topowymi Galaxy Tabami. Tyle że takie porównanie niewiele wyjaśnia. Alldocube celuje raczej w kogoś, kto chce obejrzeć serial w pociągu, czytać nuty na próbie, prowadzić wideorozmowę z rodziną albo trzymać w aucie duży ekran z własnym internetem. To segment, w którym wielkość, bateria i swoboda korzystania poza Wi-Fi bywają ważniejsze od prestiżu logo na obudowie.
13 cali, czyli tablet, który zajmuje pół stolika
Ekran IPS ma przekątną 13 cali i rozdzielczość 1600 x 2560 pikseli. To proporcje sprzyjające dokumentom, stronom internetowym i pionowemu przewijaniu treści, choć podczas oglądania filmów pojawią się oczywiście pasy. Rozdzielczość jest wystarczająco wysoka, aby tekst nie przypominał gazetowej reklamy oglądanej z bliska, a duża powierzchnia daje oddech aplikacjom, które na telefonie są zwyczajnie ciasne.
Alldocube deklaruje jasność 400 nitów. W domu, w hotelu czy w cieniu na tarasie powinno to wystarczyć. W pełnym lipcowym słońcu taki panel będzie już walczył o czytelność, jak większość budżetowych tabletów. Mam też mieszane uczucia wobec odświeżania 60 Hz. Po przyzwyczajeniu do ekranów 90 Hz i 120 Hz przewijanie będzie mniej gładkie, a interfejs nie zrobi wrażenia szczególnie żwawego. Jednocześnie przy urządzeniu nastawionym głównie na wideo, lekturę i pracę z dokumentami nie uznałabym tego za wadę przekreślającą zakup.
Znacznie ważniejsza jest obsługa Widevine L1. Ten certyfikat pozwala serwisom streamingowym udostępniać materiały w wysokiej jakości, zamiast zrzucać użytkownika do obrazu wyglądającego jak wspomnienie po dawnym internecie mobilnym. Przy 13 calach różnica ma realną wagę. Duży ekran bez wysokiej jakości obrazu byłby trochę jak kupowanie szerokiej kanapy tylko po to, by siedzieć na jej brzegu.

Sprzęt do codzienności, bez ambicji gamingowych
Sercem iPlay 70 Max Pro 4G jest Unisoc T7300, ośmiordzeniowy układ z niższej średniej półki. Towarzyszy mu 8 GB RAM oraz 128 GB pamięci UFS 2.2. Taki zestaw powinien sprawnie obsłużyć przeglądarkę z kilkoma kartami, komunikatory, pakiet biurowy, platformy VOD i zwykłe aplikacje użytkowe. Nie kupowałabym go jednak z myślą o wymagających grach, długim montażu wideo czy pracy na ciężkich plikach graficznych. Duży ekran może budzić apetyt na większe zadania, lecz procesor wyznacza tu granicę dość uczciwie.
W tym kontekście 128 GB pamięci wbudowanej nie zachwyca, ale tablet ma argument, którego część droższej konkurencji z uporem unika: czytnik kart microSD obsługujący nośniki do 1 TB. Można więc dołożyć ogromne archiwum filmów, komiksów, nagrań z kamer, map offline czy muzyki. To banalna funkcja, lecz banalna w najlepszym sensie – daje właścicielowi kontrolę nad własnymi plikami i pozwala uniknąć ciągłego kasowania danych albo kolejnej subskrypcji chmurowej.
Warto tylko pamiętać, że karta microSD nie zastąpi szybkiej pamięci wewnętrznej w każdym zastosowaniu. Najlepiej potraktować ją jako magazyn multimediów i dokumentów, a aplikacje oraz gry instalować w pamięci urządzenia. Przy 128 GB da się z tym żyć, choć osoby instalujące dziesiątki dużych tytułów szybko odczują ograniczenie.

4G i dwa SIM-y – rzecz bardziej praktyczna, niż wygląda w tabelce
Wariant 4G obsługuje dwie karty SIM. Dla wielu osób brzmi to jak rubryka, którą odhacza się bez emocji, ale w tablecie o takim przeznaczeniu ma to sens. Jedna karta może zapewniać internet do pracy i podróży, druga służyć jako prywatny numer lub lokalny pakiet danych podczas wyjazdu. Tablet nie musi wtedy żebrać o hotspot z telefonu, co oszczędza baterię obu urządzeń i po prostu upraszcza życie.
Jest też Wi-Fi 6 oraz Bluetooth 5.4, a więc współczesny zestaw łączności domowej i bezprzewodowych akcesoriów. Braku 5G nie nazwałabym tragedią przy cenie około 730 zł. Owszem, szybsza sieć byłaby miłym dodatkiem, lecz 4G spokojnie wystarcza do streamingu, rozmów wideo i przesyłania dokumentów. Ważniejsze pytanie brzmi, czy kupujący faktycznie potrzebuje własnej transmisji danych w tablecie. Jeśli urządzenie ma nigdy nie opuszczać salonu, model wyłącznie z Wi-Fi może okazać się lepszą okazją.
Bateria i dźwięk wyglądają obiecująco, aparat pozostaje dodatkiem
Akumulator o pojemności 10 000 mAh wydaje się rozsądnym wyborem dla tak dużego wyświetlacza. Czas pracy zawsze zależy od jasności ekranu, zasięgu sieci i rodzaju używanych aplikacji, dlatego nie warto obiecywać konkretnej liczby godzin bez testów. Sama pojemność daje jednak podstawy, by oczekiwać pełnego dnia lekkiego korzystania albo solidnego wieczoru z serialami. Ładowanie USB Power Delivery z mocą 30 W powinno ograniczyć czas spędzony przy gniazdku, choć nie będzie to tempo znane z najszybciej ładujących się telefonów.
Cztery głośniki to kolejny mocny punkt tej konstrukcji. Tablet o przekątnej 13 cali często ląduje na kuchennym blacie, stoliku czy łóżku i w takich warunkach przyzwoite stereo ma większe znaczenie, niż producenci smartfonów chcieliby przyznać. Z kolei tylny aparat 13 Mpix traktowałabym użytkowo: do skanowania dokumentu, kodu QR i szybkiego zdjęcia notatki. Fotografowanie wielkim tabletem w plenerze nadal wygląda jak decyzja podjęta po utracie kontaktu z rzeczywistością.
Android 16 i pytanie o długie życie taniego tabletu
Urządzenie startuje z Androidem 16, co przy budżetowym sprzęcie jest dobrą wiadomością. Nowy system daje lepszy punkt wyjścia pod względem funkcji i bezpieczeństwa niż starsza wersja wyciągnięta z magazynu. Ostrożność zachowałabym natomiast wobec przyszłych aktualizacji. Mniejsze marki potrafią pozytywnie zaskoczyć, lecz ich polityka wsparcia zwykle nie dorównuje Samsungowi, Lenovo czy Apple. Przed zakupem warto więc sprawdzić, czy producent podał konkretną liczbę dużych aktualizacji Androida i lat poprawek bezpieczeństwa.
Alldocube iPlay 70 Max Pro 4G ma sens wtedy, gdy jego ograniczenia są świadomym wyborem. Za około 730 zł dostajemy naprawdę duży ekran o wysokiej rozdzielczości, certyfikację Widevine L1, LTE z dual SIM, pojemną baterię, cztery głośniki i możliwość rozszerzenia pamięci aż do 1 TB. W zamian trzeba zaakceptować ekran 60 Hz, procesor do codziennych zadań oraz mniej pewną perspektywę wieloletniego wsparcia.
Ja widzę w nim ciekawy znak czasu: tablet przestaje być obowiązkowo miniaturowym laptopem z ceną laptopa. Czasem ma po prostu być dużym, wygodnym i własnym ekranem do treści, plików oraz internetu w podróży. Jeśli ktoś właśnie tego szuka, specyfikacja Alldocube układa się w zaskakująco spójną całość.

