Nanoleaf Smart LED Monitor Stand: porządek na biurku, światło na ścianie i odrobina przesady

Biurka z komputerem coraz częściej przypominają małe studia realizacyjne: monitor, ramię, kamera, mikrofon, ładowarki, lampka, przewody i obowiązkowa poświata RGB, bez której najwyraźniej żadna wiadomość e-mail nie może dziś zostać wysłana. Nanoleaf Smart LED Monitor Stand bierze ten bałagan na serio i proponuje jeden mebel-gadżet, który ma podnieść ekran, oświetlić przestrzeń roboczą oraz dorzucić kolorową aurę za monitorem. Patrzę na ten pomysł z lekkim rozbawieniem, ale też rozumiem jego logikę.

Producent znany z modułowych paneli świetlnych i inteligentnych żarówek wszedł tym razem w obszar znacznie bardziej praktyczny. Smart LED Monitor Stand kosztuje 169,99 dolarów, czyli około 680 zł. To sporo jak za podstawkę, nawet bardzo zgrabną, lecz w tej cenie dostajemy właściwie połączenie podwyższenia monitora, lampy biurkowej, światła ambientowego i częściowo systemu montażowego dla akcesoriów.

Nie kupowałabym go wyłącznie dla kolorów. Jeśli jednak ktoś już ma na biurku lampkę, listwę LED za ekranem i osobny stojak pod monitor, nagle okazuje się, że Nanoleaf próbuje posprzątać ten zestaw w jednym urządzeniu. To podejście ma więcej sensu niż kolejny świecący gadżet przyklejony taśmą za monitorem.

Podstawka, która zaczyna od rzeczy naprawdę ważnej

Najbardziej przyziemna funkcja pozostaje tu paradoksalnie najbardziej wartościowa. Konstrukcja może podnieść monitor o maksymalnie 10 cm, czyli mniej więcej o wysokość, której często brakuje ekranowi postawionemu fabrycznie na biurku. Dla wielu osób oznacza to po prostu wygodniejszą pozycję głowy podczas pracy i mniejsze pokusy, by po kilku godzinach siedzieć z brodą niemal na klawiaturze.

Nanoleaf deklaruje obsługę ekranów o szerokości do 42 cali oraz obciążenie do 154 funtów, czyli blisko 70 kg. To parametry wyraźnie ponad potrzeby pojedynczego monitora, także ultrapanoramicznego, a nawet typowego zestawu z dwoma ekranami. Zapas udźwigu jest mile widziany, bo przy takich produktach liczy się zwyczajne poczucie, że drogi panel nie stoi na dekoracyjnej półce o stabilności deski do serów.

Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy. Podstawka podnosi ekran, ale nie daje swobody ustawienia, jaką oferuje dobre ramię VESA. Kto często zmienia wysokość, odległość lub pochylenie monitora, zapewne nadal wybierze ramię. Nanoleaf celuje raczej w osoby, które chcą raz ustawić stanowisko, odzyskać miejsce pod monitorem i przy okazji dopracować jego wygląd.

Nanoleaf's Smart LED Monitor Stand set up while someone plays Stardew Valley.
fot. Nanoleaf

Światło do pracy i światło do grania w jednym kawałku biurka

W obudowie znalazły się dwa niezależne systemy oświetlenia. Przedni pasek może osiągnąć jasność do 550 lumenów i ma doświetlać blat. To nie zastąpi profesjonalnej lampy dla osoby fotografującej produkty czy rysującej bardzo drobne detale, ale przy laptopie, dokumentach i klawiaturze powinno dać użyteczne, kierunkowe światło. Doceniam, że Nanoleaf nie potraktował lampki jako kosmetycznego dodatku. W pracy po zmroku właśnie ona może okazać się częściej używana niż wszystkie tryby tęczy razem wzięte.

Z tyłu umieszczono oświetlenie ambientowe z 102 indywidualnie sterowanymi strefami RGB. Światło ma padać na ścianę pod kątem 160 stopni, dzięki czemu ekran nie będzie wyglądał jak samotna jasna prostokątna wyspa na ciemnym blacie. Taki efekt ma zresztą praktyczny wymiar: łagodna poświata za monitorem potrafi ograniczyć odczuwalny kontrast między bardzo jasnym ekranem a ciemnym otoczeniem. Oczywiście pod warunkiem, że nie ustawimy pulsującego fioletu z intensywnością godną klubu o drugiej w nocy.

Przez aplikację można ustawić kolory i sceny, zsynchronizować podstawkę z innymi urządzeniami Nanoleaf, a także uruchomić tryb Rhythm reagujący na muzykę lub Screen Mirror dopasowujący efekty do obrazu na ekranie. Ten ostatni tryb nadal pozostaje propozycją przede wszystkim dla graczy i widzów filmów. W arkuszu kalkulacyjnym zmieniające się barwy będą raczej kolejnym bodźcem, od którego trudno odwrócić wzrok. Sama widzę tu wyraźną granicę: podczas pracy wybrałabym stałe, spokojne światło, a synchronizację ekranu zostawiłabym na wieczór.

Wreszcie miejsce na mikrofon, kamerę i resztę cyfrowego dobytku

Na podstawie przygotowano 23 otwory montażowe. Brzmi to jak detal z instrukcji technicznej, ale w praktyce może być jednym z bardziej trafionych elementów projektu. Do stanowiska można przytwierdzić uchwyty dla mikrofonu, kamery lub innych akcesoriów, zamiast dostawiać kolejne statywy i zaciski do krawędzi blatu. Dla osoby prowadzącej wideospotkania, streamującej albo nagrywającej podcasty porządek w tej strefie ma konkretną wartość.

Jest też druga strona medalu. System otworów nie oznacza automatycznie pełnej kompatybilności z każdym akcesorium z rynku. Przed zakupem sprawdziłabym, jakie mocowania producent oferuje lub jakie standardowe śruby i adaptery będą pasować. To szczegół, który potrafi oddzielić estetyczne stanowisko od paczki przypadkowych przejściówek zamówionych po fakcie.

Matter to wygoda, ale aplikacja wciąż trzyma klucze do zabawy

Smart LED Monitor Stand obsługuje Matter, więc może wejść do popularnych ekosystemów inteligentnego domu. To dobra wiadomość dla osób, które chcą włączyć oświetlenie biurka razem z resztą wieczornej sceny w domu. Komenda głosowa może uruchomić światło, przyciemnić je czy zintegrować z automatyzacją, bez budowania osobnego świata wyłącznie dla jednego monitora.

Pełna personalizacja stref RGB, scen oraz efektów powiązanych z muzyką i ekranem pozostanie jednak domeną aplikacji Nanoleaf. Tak zwykle wygląda inteligentne oświetlenie: standard Matter wygodnie spina podstawowe funkcje, ale bardziej widowiskowe możliwości mieszkają w oprogramowaniu producenta. Dla jednych będzie to detal, dla innych argument, by nie traktować tej podstawki jako prostego sprzętu działającego całkowicie niezależnie od aplikacji.

Czy 680 zł za podstawkę pod monitor ma sens?

Sam stojak pod monitor można kupić wielokrotnie taniej. Oddzielną listwę LED za ekran także. Do tego prostą lampkę na blat, a po zsumowaniu nadal da się zejść poniżej ceny Nanoleaf. Tyle że takie porównanie nie oddaje całej sprawy. Płacimy tu za integrację, wygląd, nośność i ograniczenie liczby rzeczy rozstawionych na biurku. A właśnie liczba rzeczy bywa dziś problemem większym niż brak kolejnej funkcji.

W mojej ocenie Smart LED Monitor Stand ma sens dla osoby, która rzeczywiście korzysta z monitora stacjonarnie przez wiele godzin, ceni uporządkowane stanowisko i chce dołożyć oświetlenie bez obklejania sprzętu taśmami LED. Dla właściciela pojedynczego, małego monitora używanego okazjonalnie będzie to efektowny luksus. Dla kogoś z szerokim ekranem, kamerą, mikrofonem i skłonnością do estetycznego chaosu – całkiem rozsądna próba odzyskania kontroli nad blatem.

Nanoleaf nie wynalazł tu nowej kategorii technologii. Zrobił coś mniej spektakularnego, a przez to potencjalnie użytecznego: połączył kilka akcesoriów, które zwykle kupuje się osobno i potem próbuje ze sobą pogodzić. Jeśli producent dopracował stabilność oraz montaż dodatkowych uchwytów, ta podświetlana podstawka może być jednym z tych gadżetów, które po tygodniu przestają zachwycać kolorami, ale nadal cieszą, bo biurko wreszcie wygląda jak miejsce do pracy, a nie magazyn kabli.