Przez lata producenci tabletów traktowali głośniki jak konieczny dodatek: mają być, mają brzmieć przyzwoicie, a potem wszyscy i tak zakładają słuchawki. Motorola Pad 70 Groove idzie w przeciwną stronę i wkłada w obudowę zestaw audio, którego nie powstydziłby się mały głośnik Bluetooth. Cztery tweetery, trzy woofery i dwa radiatory pasywne, strojenie JBL, 48 W mocy oraz podstawka. To odważna próba zbudowania tabletu dla osób, które chcą oglądać i słuchać bez dodatkowego pudełka na stole. Mam jednak wrażenie, że urządzenie bardzo ambitnie walczy z ograniczeniem, którego sam tablet nie potrafi całkiem obejść.
Motorola Pad 70 Groove trafił już do sprzedaży w Indiach, a szersza dystrybucja jest zapowiadana na sierpień. Na razie nie ma informacji o polskiej ani europejskiej premierze. Warto zachować chłodną głowę, bo wcześniejsze tablety Moto Pad były związane przede wszystkim z rynkiem indyjskim. To o tyle istotne, że pomysł jest ciekawszy niż kolejny ekran do przeglądania internetu, ale jego sens trzeba ocenić przez pryzmat realnego użytkowania, a nie liczby przetworników na pudełku.
JBL w tablecie, czyli siedem przetworników i dwa wspomagacze basu
Hasło o dziewięciu głośnikach jest marketingowo nośne, choć technicznie wymaga drobnego doprecyzowania. Dźwięk tworzą cztery tweetery odpowiedzialne za wysokie tony i trzy woofery dla niższego zakresu, a dwa radiatory pasywne mają wzmacniać odczucie basu dzięki pracy powietrza wewnątrz obudowy. Radiator nie jest samodzielnie napędzanym głośnikiem, ale w tak małym urządzeniu może pomóc uzyskać pełniejsze, mniej papierowe brzmienie.
Cały zestaw umieszczono za kratką z tyłu obudowy. Producent dodał zintegrowaną podstawkę, która ma unieść tablet i pozwolić kierować dźwięk sensowniej niż prosto w blat. To detal ważniejszy, niż wygląda na renderach. Głośnik puszczony w stół potrafi stracić wyrazistość, a bas zmienia wtedy charakter na nieprzyjemnie dudniący. Podstawka może też ustawić ekran wygodnie do serialu, wideorozmowy czy przepisu w kuchni. W tym scenariuszu Pad 70 Groove ma wyraźną przewagę nad klasycznym tabletem, który zwykle leży płasko albo opiera się o przypadkowy kubek.
48 W brzmi obiecująco, lecz fizyka zostaje przy swoim zdaniu
Moc maksymalna 48 W i logo JBL sugerują, że tablet będzie w stanie nagłośnić mały pokój. Zapewne tak, przynajmniej gdy chodzi o głośność i wyraźne dialogi. Do oglądania filmów przyda się też 12,1-calowy wyświetlacz 2,5K z Dolby Vision. Taki zestaw może być bardzo wygodny w hotelu, na działce albo w mieszkaniu, gdzie nie chce się uruchamiać telewizora dla jednego odcinka serialu.
Nie spodziewałabym się jednak, że Motorola Pad 70 Groove zastąpi dobry przenośny głośnik Bluetooth. Powód nie jest szczególnie romantyczny: stereo potrzebuje dystansu. Nawet jeśli tablet ma kilka przetworników, wszystkie pracują blisko siebie, więc lewy i prawy kanał nie budują szerokiej sceny dźwiękowej. Utwory będą prawdopodobnie brzmiały donośnie i bardziej masywnie niż na typowym tablecie, ale separacja instrumentów oraz poczucie przestrzeni pozostaną ograniczone wymiarami obudowy.
Jest też kwestia kierunku dźwięku. Tylna kratka i podpórka rozwiązują część problemu, lecz użytkownik będzie słuchał zestawu odbitego od powierzchni i ścian, a nie wprost z głośników ustawionych przed sobą. Przy filmie nie musi to przeszkadzać. W muzyce, zwłaszcza tej słuchanej świadomie, łatwo usłyszeć różnicę między urządzeniem, które gra głośno, a sprzętem, który potrafi uporządkować dźwięk.
Tablet do salonu czy głośnik, który przypadkiem ma ekran?
Pomysł Motoroli przypomina mi sprzęty projektowane pod jeden konkretny rytuał. Wracamy do domu, stawiamy urządzenie na blacie, odpalamy koncert, serial albo playlistę i przez godzinę nie chcemy szukać ładowarki, parować akcesoriów ani rozstawiać dodatkowych urządzeń. Właśnie wtedy Pad 70 Groove może być przekonujący. Ekran, podstawka i mocniejsze audio tworzą pakiet, który ma sens w jednym kawałku.
Gorzej, gdy tablet ma przede wszystkim być tabletem. Rozbudowany moduł audio z tyłu może zwiększać masę i grubość, a więc obniżać wygodę czytania, grania w dłoniach czy korzystania z urządzenia w podróży. W pociągu albo samolocie jego popisowa funkcja jest zresztą mało użyteczna. Głośne słuchanie muzyki w przestrzeni wspólnej pozostaje jednym z tych wynalazków cywilizacyjnych, których nikt nie zamawiał, nawet gdy źródłem hałasu jest tablet z logo JBL.
Pad 70 Groove będzie miał zapewne także konkurenta bardzo blisko domu. Lenovo, właściciel marki Motorola, sprzedaje już Lenovo Tab Plus Gen 2 z podobną koncepcją głośników i podpórki. Wariant wyceniony na 399 dolarów, czyli około 1600 zł, pokazuje skalę, w której trzeba rozpatrywać ten eksperyment. Za podobne pieniądze można kupić zwykły tablet oraz solidny głośnik Bluetooth, zyskując lepszą elastyczność i często także lepsze brzmienie muzyki.
Technologia ma sens, pod warunkiem że nie płacimy za ciekawostkę
Motorola Pad 70 Groove nie wydaje mi się absurdalny. Przeciwnie, doceniam, że ktoś zauważył, iż tablet podczas oglądania treści często leży na stole i mógłby wtedy grać lepiej. Zbyt wiele mobilnych urządzeń za kilka tysięcy złotych nadal brzmi tak, jakby dźwięk projektowano w ostatni piątek przed premierą. Rozbudowany zestaw JBL i podstawka są konkretną odpowiedzią na tę słabość.
Równocześnie byłabym ostrożna z traktowaniem tego modelu jako audiofilskiej rewolucji. To raczej tablet multimedialny o wyraźnie lepszym nagłośnieniu niż przeciętna, a nie pełnoprawny zamiennik głośnika. Jeśli jego cena okaże się rozsądna, a codzienna ergonomia nie ucierpi, może zdobyć wierną grupę użytkowników. Jeśli zaś dopłata będzie duża, wygodniejszy okaże się stary, prosty układ: tablet do obrazu, osobny głośnik do dźwięku. Czasem dwa urządzenia wykonują swoje zadania lepiej niż jedno, które bardzo chce zostać centrum domowej rozrywki.

