Projektor za około 520 zł zwykle kojarzy mi się z urządzeniem, które w opisie obiecuje kino domowe, a po uruchomieniu proponuje raczej seans w jakości wspomnienia z wakacji. Redmi Projector 5 wygląda jednak na sprzęt skrojony pod znacznie uczciwszy scenariusz: ciemny pokój, serial po pracy, duży obraz i możliwie mało walki z ustawianiem ostrości. Xiaomi nie wynalazło tu domowego kina od nowa, ale zebrało kilka funkcji, które naprawdę decydują o tym, czy projektor wychodzi z szuflady częściej niż raz w miesiącu.
Nowy model Redmi zadebiutował w Chinach w cenie 999 juanów, czyli około 520 zł. To poziom, na którym każda oszczędność producenta jest widoczna pod światło. Tym bardziej sensownie wygląda decyzja, by zamiast śrubować deklaracje o cudownej jasności, postawić na automatyzację i mobilność urządzenia. Redmi Projector 5 ma fizyczną rozdzielczość Full HD, może wyświetlić obraz o przekątnej do 120 cali, a do tego dostał czujnik ToF oraz wbudowany gimbal obracający się o 360°.
400 lumenów to wieczorny seans, nie walka ze słońcem
Jasność wynosi 400 lumenów CVIA. Ten standard jest w przybliżeniu porównywalny z ANSI, choć przy projektorach warto zachować zdrowy dystans do każdego pojedynczego numeru na pudełku. W praktyce taki wynik wystarczy do komfortowego oglądania po zmroku albo przy dobrze zasłoniętych roletach. W jasnym salonie, szczególnie latem i w środku dnia, obraz straci kontrast, czerń zamieni się w szarość, a projektor szybko przypomni, dlaczego telewizory wciąż stoją w sklepach.
Nie uważam tego za wadę dyskwalifikującą. Problem zaczyna się wtedy, gdy tani sprzęt udaje uniwersalne rozwiązanie do oglądania wszystkiego o każdej porze. Redmi Projector 5 ma sens jako domowy ekran na wieczór, do pokoju dziecka, sypialni czy mieszkania wynajmowanego, gdzie nie ma ochoty montować telewizora na ścianie. W takich warunkach Full HD pozostaje rozsądną rozdzielczością. Przy obrazie rzędu 80-100 cali zapewni wystarczającą szczegółowość filmom, serialom i transmisjom, o ile nie siadamy z nosem przy samej ścianie.

Gimbal i ToF rozwiązują problem, którego specyfikacja zwykle nie opisuje
W tanich projektorach irytuje mnie zwykle nie sama jakość obrazu, lecz cała ceremonia poprzedzająca jego obejrzenie. Trzeba znaleźć książki pod spód, podłożyć pudełko z kablami, potem ręcznie regulować ostrość i godzić się z trapezem, który sprawia, że twarze aktorów wyglądają odrobinę jak odbite w lustrze na festynie.
Xiaomi próbuje skrócić tę drogę. Gimbal 360° pozwala skierować projektor na ścianę lub sufit bez budowania prowizorycznej konstrukcji z poduszek. Czujnik ToF, wykorzystujący pomiar odległości światłem, ma automatycznie dostosowywać obraz. To funkcja szczególnie cenna w urządzeniu, które ma być przenoszone między pokojami. Automatyka nie zastąpi idealnie ustawionego projektora centralnie przed ekranem, bo fizyki i spadku ostrości przy korekcji cyfrowej nie da się wyłączyć w menu. Może jednak oszczędzić kilka minut przy każdym uruchomieniu, a właśnie te drobne tarcia decydują, czy gadżet rzeczywiście staje się częścią codzienności.
Współczynnik rzutu 1,2:1 sugeruje dość typową odległość ustawienia. Aby uzyskać 120 cali w formacie 16:9, sprzęt powinien stać mniej więcej 3,2 m od ściany lub ekranu. W mniejszym pokoju bardziej realistyczne będą przekątne około 70-100 cali. To nadal daje efekt, którego żaden 43-calowy telewizor nie potrafi podrobić, nawet jeśli ma bardziej imponującą tabelkę parametrów.
Elektronika skromna, ale bez udawania centrum całego domu
W środku pracuje układ MT9, wspierany przez 1 GB RAM i 32 GB pamięci. Taki zestaw brzmi dziś ascetycznie, zwłaszcza gdy smartfony ze średniej półki mają wielokrotnie więcej pamięci operacyjnej. Do prostego systemu multimedialnego, odtwarzania aplikacji i okazjonalnego korzystania z plików powinien jednak wystarczyć. Jednocześnie właśnie tu widzę największy znak zapytania. W projektorach długowieczność często przegrywa nie z lampą czy optyką, lecz z powolnym interfejsem i aplikacjami, które po kilku aktualizacjach zaczynają działać jak autobus pod koniec nocnej zmiany.
Warto też pamiętać, że model wprowadzono na chiński rynek. Nie ma potwierdzenia międzynarodowej premiery, a Redmi rzadko sprzedaje swoje projektory globalnie na szeroką skalę. Gdyby urządzenie trafiło do Polski przez import, przed zakupem sprawdziłabym język oprogramowania, dostępność lokalnych aplikacji VOD, obsługę DRM oraz warunki gwarancji. Tania cena potrafi bardzo szybko stracić urok, jeśli ulubiona platforma streamingowa odmawia współpracy albo menu wymaga znajomości chińskiego.
Jeden HDMI wystarczy, dopóki nie planujemy technologicznego ołtarzyka
Zestaw złączy jest prosty: jedno HDMI, USB-A i wyjście słuchawkowe 3,5 mm. Jest też dwuzakresowe Wi-Fi. Do podłączenia konsoli, przystawki streamingowej albo laptopa taki pakiet wystarczy. Brakuje rozbudowanego centrum portów, ale przy cenie około 520 zł trudno byłoby oczekiwać dwóch HDMI, eARC czy szeregu dodatków znanych z urządzeń kosztujących kilka tysięcy złotych.
Jeden port HDMI oznacza jednak, że użytkowniczka lub użytkownik szybko wybierze swój główny scenariusz. Albo stała przystawka z Google TV, Apple TV czy Fire TV, albo konsola, albo komputer. Jeśli projektor ma pełnić funkcję większego ekranu dla kilku urządzeń, przyda się przełącznik HDMI. To mały wydatek, ale dobrze uwzględnić go przed zakupem, zamiast odkrywać ograniczenie w chwili, gdy wszyscy są już gotowi na film.
Cena jest dobra, lecz sens zakupu zależy od jednego warunku
Redmi Projector 5 wydaje się rozsądnie pomyślanym budżetowym projektorem. Nie nadaje się do oglądania w pełnym świetle dnia, nie zaoferuje kinowej czerni i zapewne nie będzie wzorem szybkości systemu. Za to łączy Full HD, sensowną jasność do zaciemnionego wnętrza, regulowany gimbal oraz automatykę opartą na ToF. W tej klasie cenowej to zestaw bardziej praktyczny niż kolejna gonitwa za papierowymi parametrami.
Mam wrażenie, że właśnie tak powinny wyglądać niedrogie projektory: bez fantazji o zastąpieniu telewizora w każdym możliwym zastosowaniu, za to z rozwiązaniami, dzięki którym łatwo po nie sięgnąć w zwykły wieczór. Jeśli Xiaomi przygotuje dopracowaną wersję globalną z oprogramowaniem przyjaznym europejskim usługom, Redmi Projector 5 może być jednym z tych małych gadżetów, które realnie powiększają mieszkanie. Ściana przecież już tam jest. Wystarczy dać jej zajęcie.

