Rynek małych motocykli terenowo-szosowych bywa zaskakująco bezlitosny. Z jednej strony stoi prosty, tani sprzęt o dynamice i wyposażeniu rodem z poprzedniej epoki, z drugiej konstrukcje wyraźnie droższe, które nadal wymagają od właściciela pewnej tolerancji na kompromisy. CFMoto 250 Dual wygląda, jakby ktoś wreszcie zauważył tę dziurę w ofercie i postanowił ją wypełnić motocyklem dla ludzi, którzy chcą czasem pojechać do pracy, czasem w las, a czasem po prostu skręcić tam, gdzie droga na mapie nagle staje się podejrzanie cienka.
Nowy model pokazano w Malezji, gdzie kosztuje 9888 ringgitów, czyli około 8900 zł. Oczywiście lokalna cena nie jest obietnicą dla Europy ani Ameryki, bo podatki, homologacja i transport potrafią zamienić atrakcyjny cennik w małą katastrofę kalkulatora. Mimo to sam pomysł zasługuje na uwagę. CFMoto stworzyło maszynę o parametrach, które dotąd zwykle wymagały wejścia na wyższy pułap cenowy.
Wreszcie mały dual-sport, który nie wygląda na przypadkową hybrydę
CFMoto 250 Dual ma chłodzony cieczą, jednocylindrowy silnik o pojemności 249 cm3 i mocy około 24 KM. To wartość rozsądna, szczególnie w lekkiej turystyce i na lokalnych drogach, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie szuka prędkości autostradowych. Ważniejsze jest jednak to, że jednostka otrzymała wtrysk paliwa i chłodzenie cieczą. W segmencie budżetowych motocykli są to elementy, które wyraźnie poprawiają codzienne obcowanie ze sprzętem: łatwiejszy rozruch, bardziej przewidywalna reakcja na gaz i mniejszy stres podczas wolnej jazdy w upale.
Do tego dochodzą 21-calowe koło z przodu i 18-calowe z tyłu, oba szprychowe. To klasyczny zestaw dla motocykla, który rzeczywiście ma radzić sobie poza asfaltem, a nie jedynie dobrze wyglądać przy leśnym parkingu. W ostatnich latach producenci chętnie sprzedają małe adventure bike’i obudowane plastikiem, wysoką szybą i hasłem o wolności. Potem okazuje się, że ich koła, opony i prześwit mówią raczej: wolność, owszem, ale do końca utwardzonego podjazdu.
Tutaj proporcje są uczciwsze. Wąska sylwetka, wyprostowana pozycja, 244 mm prześwitu i zbiornik paliwa o pojemności niemal 13 litrów sugerują sprzęt do normalnego używania. Dojazd do biura, polna droga, weekend pod namiotem, nauka jazdy w terenie – bez konieczności posiadania busa, przyczepy i znajomego mechanika od sportowych enduro.

Technologia mała, ale w tym przypadku naprawdę przydatna
Cyfrowy wyświetlacz, oświetlenie LED, port USB i dwukanałowy ABS należą do wyposażenia standardowego. Nie są to gadżety, które zmienią życie motocyklistki, ale dobrze pokazują, gdzie CFMoto próbuje zdobyć przewagę. W tanich konstrukcjach bardzo łatwo potraktować użytkownika jak osobę, która powinna dziękować za sam fakt obecności kierownicy. Chińska marka coraz konsekwentniej odchodzi od tej filozofii.
ABS przydaje się szczególnie początkującym i osobom, które jeżdżą przez cały sezon, także po mokrym asfalcie. Jednocześnie przy motocyklu aspirującym do jazdy terenowej kluczowe będzie, czy system da się wyłączyć przynajmniej na tylnej osi. Na sypkiej nawierzchni blokowanie tylnego koła bywa narzędziem kontroli, a nie błędem kierującej. Bez takiej możliwości dwukanałowy ABS może szybko przejść drogę od argumentu w katalogu do funkcji, o której właścicielka mówi mniej elegancko.
Port USB też ma sens bardziej praktyczny, niż można sądzić. Telefon używany jako nawigacja rozładowuje się z bezwzględnością urzędu skarbowego, zwłaszcza gdy włączymy jasny ekran i śledzenie trasy. Możliwość jego doładowania bez dodatkowego okablowania to drobiazg, który w motocyklu wyjazdowym zwyczajnie cieszy.

Gdzie CFMoto musiało oszczędzić
Nie kupuję jednak bezrefleksyjnie wizji pogromcy Hondy i Kawasaki. CFMoto 250 Dual waży około 154 kg, czyli mniej więcej 14 kg więcej niż Honda CRF300L. W terenie liczby mają znaczenie. Kilkanaście kilogramów dodatkowej masy nie przeszkadza mocno podczas spokojnego przejazdu szutrem, lecz potrafi bardzo wyraźnie przypomnieć o sobie, gdy motocykl położy się na stromym, kamienistym podjeździe. A położy się kiedyś niemal każdemu, kto faktycznie zacznie z niego korzystać poza drogą.
Większy sceptycyzm budzi przednie zawieszenie o skoku 160 mm. To wynik wystarczający do turystycznego tempa, dziurawych dróg i łagodnych tras, ale daleki od swobody, jakiej oczekuje się od prawdziwie terenowej zabawki. Dane dotyczące tyłu są jeszcze niejasne, bo podawane 38 mm najpewniej oznacza skok amortyzatora, a nie skok koła. Gdyby było inaczej, tylne zawieszenie miałoby ambicje taboretu biurowego, co byłoby już przesadnie oszczędnym podejściem do konstrukcji.
Siedzisko umieszczono na wysokości 840 mm. Dla wyższych osób będzie to naturalna pozycja, ale część początkujących motocyklistek i motocyklistów może poczuć się mniej pewnie podczas manewrów. W dual-sporcie wysokość wynika z dużych kół i prześwitu, więc trudno oczekiwać cudów. Warto jednak pamiętać, że papierowa dostępność motocykla ma niewiele wspólnego z komfortem zatrzymania się na nierównym poboczu.

Cena zdecyduje, czy to przebój, czy tylko ciekawostka
W Stanach Zjednoczonych Honda XR150L kosztuje 3399 dolarów, czyli około 13 600 zł, ale oferuje znacznie skromniejsze osiągi i prostszą technikę. Honda CRF300L startuje z poziomu 5749 dolarów, czyli około 23 000 zł, przed doliczeniem opłaty transportowej. Kawasaki KLX230 S ABS wyceniono tam na 5499 dolarów, czyli około 22 000 zł. Gdyby CFMoto 250 Dual trafiło na ten rynek za około 4499 dolarów, czyli około 18 000 zł, mogłoby bardzo skutecznie popsuć spokój w salonach konkurencji.
Przy takim pułapie kupująca dostawałaby większy silnik niż w najtańszej Hondzie, chłodzenie cieczą, pełnowymiarowe koła terenowe i wyposażenie, którego nie trzeba potem mozolnie dopisywać do listy akcesoriów. Przy cenie bliskiej 5000 dolarów, czyli około 20 000 zł, propozycja wciąż byłaby rozsądna. Powyżej tego poziomu zaczyna działać siła marek o ugruntowanej reputacji. Honda i Kawasaki mają gęstszą sieć serwisów, łatwiejszy dostęp do części, potężny rynek akcesoriów oraz wyższą wartość odsprzedaży. Podczas wyjazdu daleko od asfaltu to nie są argumenty dla księgowej, lecz bardzo konkretne źródła spokoju.
Motocykl dla rozsądnej przygody
Mam wrażenie, że CFMoto dobrze rozpoznało rosnącą potrzebę rynku. Wiele osób nie chce dziś motocykla wyczynowego, którego serwis przypomina plan treningowy zawodniczki. Nie potrzebuje też ciężkiego adventure’a, by pojechać na szuter, dojechać na działkę albo zabrać motocykl na wakacje. Szuka sprzętu prostego w obsłudze, wystarczająco dzielnego i taniego na tyle, by pierwsza rysa nie psuła całego weekendu.
CFMoto 250 Dual ma szansę być właśnie takim rozsądnym wejściem w świat dwóch nawierzchni. Nie pobije Hondy reputacją, nie zastąpi rasowego enduro na trudnych trasach i zapewne nie będzie ideałem dla osób liczących każdy kilogram. Jeśli jednak producent utrzyma agresywną cenę, zadba o dostępność części oraz sensowną konfigurację ABS-u, dostaniemy motocykl, który przestaje traktować budżetową jazdę poza asfaltem jak karę za ograniczony portfel. A konkurencji przyda się takie przypomnienie, że lojalność wobec logo ma swoją cenę.

