Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ: grill elektryczny, który ma dość kompleksów wobec węgla

Grill elektryczny długo kojarzył mi się z urządzeniem dla ludzi, którzy chcą zjeść kiełbasę na świeżym powietrzu, ale jednocześnie nie chcą prowadzić negocjacji z dymem, rozpałką i sąsiadem z mieszkania obok. Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ celuje wyżej. Ma rozgrzać ruszt do ponad 300°C, pomieścić większe kawałki mięsa, a dzięki wysokiej pokrywie poradzić sobie nawet z całym kurczakiem. Wreszcie ktoś potraktował elektryczne grillowanie jak gotowanie, a nie jako karę za brak ogrodu.

Wokół grilli węglowych narosła kultura, której nie da się całkiem zignorować. Jest zapach, jest rytuał, jest też obowiązkowy wujek, który ocenia żar z miną sommeliera. Tyle że w miejskiej rzeczywistości ten romantyzm szybko przegrywa z regulaminem wspólnoty, małym tarasem i faktem, że po pracy zwyczajnie nie zawsze mamy ochotę przez pół godziny rozpalać palenisko. Dlatego konstrukcja Dimplexa wydaje mi się znakiem czasu: ma dać możliwie dużo z efektu grilla, ale bez całej otoczki, która bywa bardziej uciążliwa niż smakowita.

Ponad 300°C, czyli wreszcie jest z czym pracować

Największym problemem wielu grilli elektrycznych nie jest sam prąd, lecz zbyt zachowawcza temperatura. Mięso piecze się wtedy poprawnie, ale brakuje mu intensywnego zrumienienia i chrupiącej powierzchni, dla której w ogóle wystawiamy stół na zewnątrz. Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ ma przekraczać 300°C, a to poziom pozwalający szybko zamknąć powierzchnię steku, przypiec warzywa czy uzyskać konkretny kolor na burgerach.

Odpowiadają za to dwa elementy podczerwieni z włókna węglowego o mocy 1100 W każdy, czyli łącznie 2200 W. Promienniki ogrzewają przede wszystkim ruszt i jedzenie, zamiast długo rozgrzewać całą komorę oraz powietrze wokół niej. W praktyce oznacza to krótsze czekanie przed pierwszą porcją i bardziej bezpośrednią reakcję na ustawienia. To właśnie ta cecha może odróżnić Dimplexa od elektrycznych modeli, które przez lata przypominały raczej patelnię wyniesioną na balkon.

Warto jednak zachować zdrowy rozsądek wobec słowa „dym”. Brak otwartego płomienia ogranicza jego ilość, ale tłuszcz skapujący na gorące elementy nadal może dać o sobie znać. Podczerwień nie wyprodukuje też aromatu węgla drzewnego. Dla części osób będzie to wada, dla mnie w ciasnej zabudowie raczej rozsądny kompromis. Smak przyprawionej, dobrze zgrillowanej żywności zostaje, a ryzyko, że kolacja zamieni się w alarm przeciwpożarowy, wyraźnie maleje.

Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ
fot. Dimplex

Mały na zdjęciu, poważniejszy pod pokrywą

Dimplex reklamuje powierzchnię grillowania wynoszącą 2772 cm². To rozmiar, który pozwala myśleć o spotkaniu dla kilku osób bez smażenia wszystkiego w pięciu turach. Ważniejsza od samych centymetrów jest jednak wysoka pokrywa. Dzięki niej urządzenie nie ogranicza użytkownika do płaskich produktów: karkówki, szaszłyków czy plastrów cukinii. Można zmierzyć się z większym kawałkiem mięsa, a nawet z całym kurczakiem w stylu rożna, o ile wykorzysta się odpowiednie akcesorium i zachowa rozsądek co do jego wymiarów.

To detal, który bardzo często przesądza o tym, czy grill po pierwszym sezonie zostaje na tarasie, czy ląduje w komórce. Płytkie konstrukcje są dobre do szybkich burgerów, ale nie oferują wiele więcej. Tutaj wysoka komora i ruszt do podtrzymywania temperatury rozszerzają repertuar o pieczone drób, większe kawałki wołowiny czy warzywa przygotowywane wolniej pod zamkniętą pokrywą. Mam wrażenie, że właśnie w tej wszechstronności Dimplex ma największą szansę przekonać osoby przywiązane do klasycznego grilla.

Cyfrowy ekran i sonda: technologia, która nie przeszkadza

Przedni wyświetlacz pokazuje bieżącą temperaturę i umożliwia zmianę ustawień. Wbudowana sonda do mięsa jest natomiast dodatkiem, który brzmi skromnie, lecz chroni przed najczęstszym grillem domowym: kurczakiem przesuszonym z ostrożności albo stekiem rozkrojonym trzy razy w trakcie pieczenia. Przy większych kawałkach mięsa pomiar temperatury wewnątrz ma znacznie więcej sensu niż zgadywanie na podstawie koloru skórki.

Nie oczekiwałabym tu inteligentnego sprzętu kuchennego z aplikacją, powiadomieniami i kolejnym kontem do założenia. I całe szczęście. Grill stoi na zewnątrz, często w ostrym słońcu, w rękach pobrudzonych marynatą. Czytelny ekran i termometr są dokładnie tym poziomem cyfryzacji, który pomaga, zamiast dokładać obowiązków. Zdarza mi się narzekać na gadżety szukające problemów do rozwiązania, ale kontrola temperatury przy grillu naprawdę nie jest takim przypadkiem.

Balkon ma swoje zasady, nawet gdy grill jest elektryczny

Brak gazu i żaru czyni ten model znacznie bardziej praktycznym w małym ogrodzie, na patio czy większym balkonie, ale słowo „elektryczny” nie oznacza automatycznej zgody na wszystko. Przed zakupem warto sprawdzić regulamin budynku, dostęp do bezpiecznego gniazdka zewnętrznego oraz zaplanować ustawienie urządzenia z dala od łatwopalnych materiałów. Przy mocy 2200 W rozsądniej podłączyć grill bezpośrednio do właściwie zabezpieczonego gniazda niż traktować przypadkowy, zwinięty przedłużacz jako element kuchennego wyposażenia.

Trzeba też pamiętać o czyszczeniu. Elektryczna konstrukcja nie zwalnia z opróżniania tacki na tłuszcz ani mycia rusztu. Szybkie nagrzewanie będzie zaletą tylko do chwili, gdy stare resztki zaczną palić się razem z nową kolacją. To żadna rewolucyjna rada, ale w sprzętach obiecujących wygodę właśnie takie drobiazgi potrafią po kilku użyciach zdecydować o całym doświadczeniu.

Cena dla tych, którzy grillują częściej niż raz w sierpniu

Regularna cena Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ wynosi 499 funtów, czyli około 2490 zł. W brytyjskiej promocji urządzenie kosztuje 349 funtów, czyli około 1740 zł. To wciąż wydatek zauważalnie wyższy niż za prosty grill elektryczny, więc trudno polecać go osobie, która raz do roku kładzie na ruszcie dwie kiełbasy. Tutaj płaci się za wysoką temperaturę, dużą przestrzeń roboczą, zamykaną komorę i wygodę kontroli procesu.

Jeżeli jednak alternatywą jest grill gazowy lub węglowy, który z powodów lokalowych przez większość roku kurzy się nieużywany, kalkulacja zaczyna wyglądać inaczej. Ten model może wyjechać na taras także na zwykłą środową kolację. Włączamy go, czekamy krócej, przygotowujemy jedzenie i nie zostajemy z popiołem oraz wonią dymu we włosach. Trudno mi się dziwić, że producenci coraz odważniej idą w tę stronę.

Dimplex eXtreme Electric Infrared BBQ nie odbierze nikomu przyjemności z grillowania na węglu. Nie ma też sensu udawać, że smak dymu da się w pełni zastąpić technologią podczerwieni. Jest za to sprzętem dla tych, którzy wolą grillować częściej, szybciej i z mniejszą liczbą negocjacji z otoczeniem. A możliwość upieczenia całego kurczaka pod pokrywą sprawia, że ten elektryczny model przestaje być balkonową protezą prawdziwego grilla. To już całkiem poważna kuchnia pod gołym niebem.