Garmin Fenix 9 może postawić na ekran, który nie robi wrażenia w sklepie. I właśnie dlatego ma sens

Od kilku lat producenci smartwatchy zachowują się tak, jakby nadgarstek miał być małym salonem z telewizorem OLED. Kolory mają płynąć, czerń ma być idealna, a tarcza ma wyglądać świetnie przy kawie i równie dobrze odbijać powiadomienia o kolejnych promocjach. Garmin może jednak przypomnieć, że w zegarku wyprawowym ważniejsza od widowiska bywa informacja widoczna w ostrym słońcu i bateria, której nie trzeba szukać po trzech dniach.

Najnowsze przecieki wskazują, że seria Garmin Fenix 9 ma zadebiutować w drugiej połowie 2026 roku w trzech odmianach: Fenix 9, Fenix 9 Pro oraz Fenix 9 Pro inReach. Szczególnie interesująco zapowiada się możliwość wyboru między ekranem AMOLED a wyświetlaczem MiP z ogniwami solarnymi w modelach Pro. To detal, który na liście specyfikacji łatwo przeoczyć. W praktyce może zdecydować, czy zegarek jest eleganckim komputerem treningowym, czy narzędziem, któremu można zaufać podczas dłuższego wyjazdu.

AMOLED wygrywa spojrzenia, MiP wygrywa czas

MiP, czyli Memory-in-Pixel, jest technologią stworzoną dla urządzeń, które mają długo pracować i pozostawać czytelne na zewnątrz. Ekran nie olśniewa kontrastem AMOLED-a, nie oferuje też tej samej głębi kolorów. Za to korzysta z zewnętrznego światła, więc pełne słońce nie jest dla niego przeciwnikiem. W górskim południu, na rowerze albo podczas biegu ekran MiP bywa zwyczajnie wygodniejszy, bo nie wymaga podbijania jasności i nie zamienia danych treningowych w lusterko.

Do tego dochodzi solar. W zegarkach Garmina to nie jest magiczna funkcja, która pozwala porzucić kabel na zawsze. Panele wbudowane w powierzchnię wyświetlacza odzyskują energię powoli i ich skuteczność zależy od warunków oraz czasu spędzanego na zewnątrz. Potrafią jednak zauważalnie wydłużyć pracę urządzenia. Dla porównania, 47-milimetrowy Fenix 8 Solar działa do 28 dni w typowym trybie smartwatcha, podczas gdy Fenix 8 AMOLED w tym samym rozmiarze osiąga do 16 dni, a z aktywnym trybem always-on około siedmiu dni. Różnica jest zbyt duża, by traktować ją jako kosmetykę.

Mam wrażenie, że rynek przez moment uwierzył, iż każdy użytkownik marzy o ekranie wyglądającym jak w telefonie. Tymczasem właściciel Fenixa często patrzy na zegarek w warunkach, w których telefon ma zostać w kieszeni, a gniazdko jest raczej elementem odległej cywilizacji. W tej grupie priorytety układają się inaczej.

MiP displays aren’t as colorful as AMOLED panels, but they are energy-efficient.
fot. Garmin

Garmin podobno przestanie wrzucać wszystko do wersji Pro

Według przecieków łączność satelitarna inReach miałaby trafić do osobnego wariantu Fenix 9 Pro inReach, zamiast być standardowym elementem każdego modelu Pro. To może wyglądać jak dzielenie włosa na trzy części, lecz akurat tutaj rozumiem tę decyzję. Funkcje satelitarne są bardzo cenne dla osób wybierających się poza zasięg sieci komórkowej, ale nie każdy biegacz, narciarz czy bywalec siłowni chce za nie płacić.

inReach umożliwia kontakt przez satelitę poza zasięgiem telefonu, w tym wysyłanie wiadomości i korzystanie z funkcji alarmowych. W praktyce trzeba pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, do pełnego działania usług satelitarnych zwykle potrzebna jest odpowiednia subskrypcja. Po drugie, to system bezpieczeństwa, a nie przepustka do beztroski w terenie. Zegarek może ułatwić wezwanie pomocy, ale nie zastąpi przygotowania, mapy offline, rozsądku ani informacji przekazanej bliskim przed wyjściem na szlak.

Oddzielenie inReach od zwykłego Pro pozwoliłoby kupić bardziej terenowy zegarek bez dopłacania za funkcję, która dla części odbiorców pozostanie ciekawostką. Z drugiej strony oznacza ryzyko, że nazewnictwo serii zrobi się mniej przejrzyste. Garmin już dziś ma talent do tworzenia rodzin produktów, w których jedna literka potrafi kosztować kilkaset złotych i zmieniać więcej, niż sugeruje opis na pudełku.

Pro może zastąpić dawny podział na Sapphire

Wciąż nie wiadomo, co konkretnie odróżni podstawowego Fenixa 9 od Fenixa 9 Pro. Jedna z prawdopodobnych interpretacji zakłada, że wariant Pro przejmie rolę dotychczasowych wersji Sapphire, oferując lepsze materiały i szkło szafirowe. Byłoby to logiczne, bo w zegarku za kilka tysięcy złotych odporność na rysy ma większą wartość niż dopisek sugerujący prestiż.

To jednak pozostaje elementem niepotwierdzonych informacji. Przed premierą warto zachować zdrowy dystans do wszelkich nazw i renderów. W segmencie zegarków sportowych jeden wariant może różnić się rozmiarem, rodzajem szkła, GPS-em wielopasmowym, ekranem, ładowaniem solarnym i funkcjami komunikacji. Łatwo kupić urządzenie droższe, a potem odkryć, że dopłata poszła na cechę kompletnie obojętną dla własnego stylu aktywności.

Mniejszy rozmiar, ale bez pełnego wyboru

Seria ma być dostępna także w 43-milimetrowych kopertach. To dobra wiadomość, zwłaszcza dla osób z mniejszym nadgarstkiem, które nie chcą nosić urządzenia przypominającego pokrywkę od niewielkiego garnka. Garmin od dawna oferuje różne rozmiary swoich flagowców, ale mniejsza obudowa nieuchronnie oznacza mniej miejsca na baterię.

Przecieki sugerują zarazem, że wyświetlacz MiP ma pozostać dostępny dopiero od kopert 47 mm wzwyż. Technicznie łatwo to uzasadnić, bo większa powierzchnia daje miejsce na panel solarny i większy akumulator. Użytkowo jest to jednak wyraźny kompromis. Osoba chcąca niewielkiego zegarka może dostać AMOLED, ale niekoniecznie możliwość zestawienia małej koperty z najbardziej długodystansową konfiguracją. Szkoda, bo właśnie drobniejsze osoby często mocniej odczuwają wagę i gabaryty zegarka podczas całodobowego noszenia.

Wybór ekranu powinien być ważniejszy niż kolejna metryka

Jeśli te informacje się potwierdzą, Fenix 9 nie będzie interesujący przez sam fakt pojawienia się nowej cyfry na obudowie. Ważniejsza okaże się próba pogodzenia dwóch różnych oczekiwań. Jedni chcą jasnego, pięknego ekranu do codziennego życia, treningów i powiadomień. Drudzy wolą urządzenie, które można naładować przed wyjazdem, zdjąć z ładowarki i przez długi czas o niej zapomnieć.

Osobiście bardziej przekonuje mnie taki wybór niż przymusowa marszruta w stronę AMOLED-a. Fenix nie musi rywalizować z telefonem o miano najładniejszego ekranu w plecaku. Jego siłą jest użyteczność wtedy, gdy bateria telefonu dramatycznie topnieje, światło jest ostre, a plan dnia ma więcej wspólnego z trasą niż z biurem. Jeśli Garmin rzeczywiście zostawi MiP i solar w topowych wersjach, zachowa cechę, przez którą seria Fenix wciąż ma własny, bardzo konkretny sens.