Test wideorejestratora Mio Vue C312

0

Marka Mio na początku kwietnia zaprezentowała trzy nowe wideorejestratory, które miały cechować niezbyt wysoką ceną, zwartą konstrukcją, niezawodnością oraz wysoką jakością nagrań. To właśnie ta ostatnia cecha zachęciła mnie do przetestowania najtańszego modelu z tej linii produktów, czyli Mio Vue C312. 

Model ten charakteryzuje się przede wszystkim prostotą i bardzo intuicyjnym sterowaniem. Zapewnia też nagrywanie filmów w rozdzielczości FullHD przy kącie widzenia 130 stopni. W urządzeniu znajduje się też czujnik przeciążeń, który zapisuje i zabezpiecza nagrania w przypadku wykrycia nagłego przeciążenia, a więc i niebezpiecznej sytuacji.

Mio MiVue C312 – opakowanie i zawartość

Urządzenie otrzymujemy zapakowane w nieduże, kartonowe pudełko. W środku poza samym wideorejestratorem znajdują się też akcesoria takie jak przyssawka z uchwytem na szybę i kabel zasilający z końcówką do zapalniczki samochodowej. Producent przygotował też instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.

Urządzenie jest dobrze wykonane, poręczne i ważni tylko 55 gramów. Z przodu znajduje się sensor o rozdzielczości 2 Mpix i przesłonie f/2.2, która pozwala nagrywać filmy w trakcie jazdy w rozdzielczości FullHD w 30 klatkach na sekundę.

Pod sensorem znajduje się głośnik oraz mikrofon. Z tyłu urządzenia znajdziemy duży jak na tą wielkość urządzenia wyświetlacz.

Z boku znajduje się wejście na kartę pamięci mikroSD do 64GB i port zasilania. Po drugiej stronie producent umieścił 4 przyciski, które od góry odpowiadają za: cofanie, akceptację wyboru, nawigowanie w górę i nawigowanie w dół.

Mio MiVue C312 – pierwsze użycie

Aby rozpocząć korzystanie z urządzenia wkładamy do niego kartę microSD, zaczepiamy na uchwyt i za pomocą przyssawki montujemy na przedniej szybie. Następnie podpinamy rejestrator za pomocą kabla zasilającego do zapalniczki. I tu duży plus dla producenta za takie ułożenie wtyczki od zasilania, aby kabel był skierowany w stronę podsufitki. Dzięki temu unikniemy zbędnie zwisającego nadmiaru kabla. Sam kabel zasilający ma nieco ponad 2 metry długości i bez problemu powinien pozwolić na swobodne poprowadzenie go pod sufitem i w słupku przy drzwiach.

Tu warto wspomnieć o tym, że model C312 nie posiada wbudowanego akumulatora, a więc będzie działać tylko wtedy, gdy uruchomimy auto. Po włączeniu przechodzi od razu w tryb nagrywania.

W menu nie znajdziemy zbyt wielu ustawień. Przykładowo ustawienia nagrywania wideo umożliwiają zmianę tylko 3 parametrów. Pierwszy to długość klipu maksymalnie do 3 minut, drugi to częstotliwość odświeżania materiału 50 lub 60 Hz oraz ustawienia czujnika przeciążenia w jednym z trzech poziomów czułości.

Mio MiVue C312 – jakość nagrań

Jeśli chodzi o jakość nagrań to na prawdę ciężko będzie mi tu powiedzieć coś dobrego. Oczywiście poza faktem, że przynajmniej jakieś nagranie na dowód będziemy mieć. Film FullHD z 30 klatkami na sekundę to trochę za mało, aby mówić o dobrej jakości. Na nagraniach pojawia się charakterystyczny dla słabej jakości szum i to niezależnie od pory, w której były nagrywane. To przekłada się na trudność w odczytywaniu tablic rejestracyjnych samochodów mijanych w trakcie jazdy. Czasami udaje się odczytać tablicę bez problemu, ale jest tu trochę za duża losowość. Jeśli chodzi o dźwięk to wcale nie jest lepiej. Jest on nagrywany w mono i dość mocno zniekształcony. Podczas odtwarzania filmów ciężko zrozumieć o czym rozmawia kierowca z pasażerem.

Dodatkowo jeden 3 minutowy filmik w formacie AVI zajmuje ponad 500 MB. Producent niestety nie zastosował tu żadnej kompresji plików co sprawi, że 16GB kartę zapełnimy momentalnie. Dlatego jeśli w trakcie jazdy byliśmy świadkami groźnej sytuacji, a nie jesteśmy pewni czy nagranie zostało oznaczone jako zablokowane to jak najszybciej powinniśmy zadbać o jego zgranie.

Czy warto kupić Mio MiVue C312?

Mio MiVue C312 to niewielkie urządzenie, które jest bardzo proste w obsłudze. Decydując się na zakup wideorejestratora w tej cenie będziemy musieli jednak pójść na pewne kompromisy. Choć otrzymujemy jakość nagrania FullHD to nie zawsze będziemy mogli odczytać numery z tablic rejestracyjnych. Film w razie nieprzyjemnych sytuacji na drodze pozwoli jednak na udowodnienie przebiegu zdarzeń i spokojnie ustalenie sprawcy.