Elektronika zawsze może ulec uszkodzeniu – czy to w trakcie trwania okresu ochronnego, czy po jego zakończeniu. Część usterek może jednak powstać z winy klienta, z racji nieprawidłowego użytkowania sprzętu. Jednakże zdarzają się takie usterki, które wyglądają na uszkodzenie mechaniczne, a jak się potem okazuje są zwykłą wadą urządzenia – właśnie wtedy zostajemy „Sami z usterką”.

 

Uszkodzenie mechaniczne to zawsze będzie wina klienta, zgadzacie się z tą teorią?

Zacznijmy od tego, że w telefonie występują różnego rodzaju uszkodzenia z winy klienta, nie tylko mechaniczne. Bardzo często producent wskazuje nam również uszkodzenie elektroniczne, czyli próba uszkodzenia urządzenia zbyt dużym napięciem. Zalanie smartfona wszelkiego rodzaju maści cieczą poczynając od wody, a kończąc na kawie oraz napojach. W urządzeniu po jakimś czasie powstaje wtedy korozja, która powoduje nieprawidłowe działanie naszego sprzętu. Jednym z ostatnich uszkodzeń jest oczywiście grzebanie w systemie np. rootowanie telefonu. W internecie znajdziecie bardzo dużo poradników jak wykonać roota systemu. Jednak przejdźmy do tych najpopularniejszych, czyli pęknięcia wyświetlacza, wyrwania złącza USB, a nawet uszkodzenia gniazda jack.

fot.Witrigs.com

Nie da się ukryć, że większość takich uszkodzeń to właśnie uszkodzenia mechaniczne wynikające z winy klienta. Ale czy na pewno wszystkie? Dla producenta pęknięcie, wyrwanie lub inne widoczne uszkodzenie to zawsze będzie nasza wina. W takich sytuacjach dalsza naprawa urządzenia może odbyć się tylko i wyłącznie na nasz koszt lub co też czasami się zdarza na koszt producenta, który okazuje dobrą wolę i dokonuje jednorazowej naprawy warunkowej. To prawda, że takie postępowanie producenta robi świetny marketing urządzenia i chęć dalszej współpracy (kupienia kolejnego modelu). Tylko czy na pewno takie działanie to dobra wola, czy może próba ukrycia wady fabrycznej wyglądającej na uszkodzenie mechaniczne? Niestety tego nie dowiemy się nigdy, możemy jedynie się domyślać.

Producenci elektroniki nie są idealni – są na to rynkowe dowody

Dowodów na globalne wpadki producentów na rynku urządzeń mobilnych, mamy coraz więcej. I nie jest to tylko jeden producent. Z pewnością każdy z Was pamięta wybuchającego Samsunga Galaxy Note 7, który miał dwukrotnie swój debiut na rynku, a kto wie może ponownie wróci na rynek w poprawionej wersji i dokładnych testach w fabryce Samsunga. Oczywiście takie uszkodzenia, to tylko kropla w morzu. Bardzo dobrym przykładem kolejnych wpadek produkcyjnych jest Apple, które co i rusz wprowadza jakieś programy naprawcze do swoich iPhone’ów. Przykładem może być tutaj chociażby #batterygate, czyli wymiana akumulatora w modelach iPhone 6s. Nie tylko amerykanie miewają wpadki, ale również i japoński koncern Sony, któremu w modelach Sony Xperia Z i Z1 zaczynały pękać wyświetlacze w dość dziwny i nie wyjaśniony sposób, co najważniejsze ilość takich zgłoszeń była tak duża, że brytyjski oddział Sony postanowił wydać oświadczenie w tej sprawie.

Zdarzają się też drobne problemy, które zazwyczaj dotyczą flagowców i producenci szybko na nie reagują. Pamiętacie informacje tuż po premierze Galaxy S8 i S8 Plus o różowych ekranach? Nie da się ukryć, że problem istnieje, ale według producenta da się go usunąć aktualizacją oprogramowania. Kolejnym głośnym przykładem oraz informacją na rynku jest przypadek słabej jakości zdjęć w matrycach urządzeń Sony Xperia XZs i Xperia XZ Premium. W tej sprawie Sony wydało również oświadczenie, które w skrócie wskazuje, że problemu po prostu nie ma, a taka jakość jest akceptowalna. Jak widzicie producentom też zdarzają się wpadki, które z pewnością są bardzo kosztowne. Zaryzykuje również stwierdzenie, że wśród innych wad wyglądających bynajmniej dziwnie mogą występować wady fabryczne, których oczywiście nie jesteśmy w stanie udowodnić producentowi, ale czy na pewno? Z pewnością możemy wskazać, że nasz przypadek jest inny i wymaga indywidualnego podejścia producenta do sprawy.

SAM z usterką pomoże, abyś nie został sam z problemem

Nie tak łatwo udowodnić producentowi winę w dzisiejszych czasach. Zapytacie dlaczego? Aby wykazać, że rynkowa wada to problem, potrzebna jest spora ilość zgłoszeń dla każdego przypadku i nieignorowanie go, nawet jeśli jest to pęknięty LCD. Nie mówię tutaj o próbie wymuszania czegoś na producencie, a o usterkach, które pojawiają się u znacznej części użytkowników z takim samym telefonem. Tym bardziej, jeśli wyglądają one dość dziwnie i trudno je wyjaśnić. Takie uszkodzenia należy zgłosić nie tylko do producenta, ale również do odpowiednich instytucji lub też osób, które starają się postawić na miejscu konsumentów, którzy faktycznie mogą być „niewinni”. Właśnie takim miejscem jest charytatywnie działający profil na Facebooku „SAM z usterką”. Obserwujemy działanie Michała, który prowadzi cały fanpage. Widać, że mamy tutaj człowieka, który nie szuka rozgłosu, a jedynie sam chce pomóc innym konsumentom. Zastanawiacie się co może zrobić jeden człowiek przeciwko gigantom elektronik? Otóż może, jak pokazuje profil Michała (osoby prowadzącej „SAM z usterką”) jego negocjacje z producentami w imieniu pokrzywdzonych klientów mają na celu wyłącznie pomoc klientom, aby nie zostali sami z problemem jakim jest bardzo dziwna wada, zwana też po prostu usterką.

O tym, dlaczego Michał zajmuje się taką pomocą możecie przeczytać na jego profilu. Muszę przyznać, że taki przekaźnik (w postaci „SAM z usterką”) często wpływa na producentów, którzy przychylają się do rozwiązania nietypowych problemów w postaci dość dziwnie wyglądającej usterki urządzenia. Michał pomaga każdemu, kto zgłosi się do niego z problemem, a dzięki jego wiedzy oraz doświadczeniu wielu klientów uzyskało pomoc lub też sprawa w „sercu producenta” się po prostu ruszyła do przodu.

Źródło: Opracowanie własne