Niepozorne narzędzie biurowe z dominującą funkcją, której zadaniem jest rozdrobnienie papieru to niszczarka. Okazuje się, że może to coś więcej. Poznaj niezwykłą historię!

Stolica Iranu, Teheran. W 1979 roku nie było to najbezpieczniejsze miejsce na Ziemi. Szczególnie, na kartach historii  zapisał się dzień 4 listopada 1979 roku. To właśnie wtedy irańska rewolucja osiągnęła temperaturę wrzenia i wykipiała. Bojownicy szturmowali ambasadę USA i wzięli jako zakładników 52 Amerykanów. Panujący chaos ułatwił sześciorgu z nich ucieczkę. Czasu na ewakuację było niewiele, a stawką ich życie.

Niszczarki papieru do zadań specjalnych

Wróćmy do wydarzeń sprzed szturmu. Otoczona płotem ambasada zaczynała być coraz bardziej oblegana. W stronę budynku co rusz leciały jakieś przedmioty. Atmosfera była tak napięta, że wystarczyła niewielka iskra, aby doszło do eksplozji. I tak się stało. Pierwszy z mężczyzn przeskoczył płot. Nie trzeba było długo czekać na kolejnych agresorów. Już wtedy dowodzący ambasadą nakazał zniszczenie dokumentów.

Niszczarka do dokumentów ruszyła do pracy, a za nią kolejna i następna. Pojawił się też piec, który trawił papier. Szybka komunikacja radiowa o zagrożeniu i w tym momencie zaczął się napór na budynek ambasady. Niszczarki dokumentów pracowały na pełnych obrotach, zmieniając kartki papieru w spaghetti, aż do momentu, gdy wkroczyli najemnicy, uzbrojeni w długą broń. Ludzie zamarli, a sprzęty momentalnie stanęły. Więcej nie dało się zrobić.

Zamieszanie i ucieczka z konsulatu

Z budynku wymknęła się szóstka pracowników. Omijając główne ulice, żwawym krokiem zmierzali w kierunku domu znajomego ambasadora Kanady. Gospodarz wiedział, co dzieje się na ulicach i z nietęgą miną zaprosił ich do siebie. Szybki kontakt ze sztabem w USA pozwolił na rozpoczęcie akcji ratunkowej. Bojownicy również nie próżnowali.

Obraz ze spaghetti

Współczesna niszczarka do dokumentów robi z kartki niemal pył. Ułożenie czegokolwiek w logiczną całość, jeśli nie niewykonalne, to z pewnością potwornie trudne. Jednak w Teheranie z 1979 roku dostępne były inne technologie. Niszczarka biurowa cięła kartki wyłącznie wzdłuż. Cienkie nitki papieru można było ze sobą połączyć.

Do sterty pociętych dokumentów usiadła grupa dzieci. Kilkulatki układały pojedyncze nitki papieru i dopasowywały je do siebie. Powoli, ale sukcesywnie zaczęły pojawiać się twarze brakującej szóstki zbiegów. Czasu było niewiele, a ekipa ratunkowa robiła, co mogła, aby pracowników ambasady wywieźć z kraju. Padł pomysł, że wcielą się oni w rolę filmowców. Czas naglił.

Ucieczka

Nowe tożsamości umożliwiły swobodne przejście przez odprawę na lotnisku. Nagle wydarzenia znacznie przyśpieszyły. Bojownicy mieli już twarze pracowników ambasady i czym prędzej o tym zakomunikowali przełożonym. Szybko wyszło na jaw, że grupka zachodnich filmowców niebawem wylatuje. Po ogromnym zmieszaniu ostatecznie udaje im się uciec na pokładzie samolotu rejsowego. Komunikat o minięciu granicy Iraku oznaczał pomyśle zakończenie misji. Wszyscy odetchnęli z ulgą.

Niniejsza historia wydarzyła się naprawdę, a jej akta odtajnił Barak Obama. Misja doczekała się ekranizacji, a film nosi tytuł „Operacja Argo”.

Niszczarki biurowe maksymalnie utrudniły bojownikom zadanie. Jednak współczesna technologia jest dużo bardziej skuteczna. W efekcie z kartki zostaje niemal pył, a z tego trudno cokolwiek ułożyć. Jeżeli zależy Ci na poufności i chronisz swoje dane, informacje firmowe i kontrahentów, postaw na nowoczesną niszczarkę papieru. Skutecznie zutylizujesz zbędne dokumenty, a umożliwi to te proste urządzenie. Przyda się zawsze, ale nigdy nie wiesz, kiedy może uratować komuś życie – dosłownie i w przenośni.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem