Test wzmacniacza sygnału WiFi D-Link PowerLine AV1000 AC

0
fot. Technologiczna

Sieć Wi-Fi pozwoliła na pozbycie się popularnie nazywanych „skrętek” na rzecz bezprzewodowego połączenia z Internetem. Zarówno w mieszkaniu jak i w dużym domu ograniczenie ilości okablowania wychodzi na plus, jednak w przypadku większych budynków na drodze stają nam problemy z zasięgiem. Aby temu zaradzić, możemy wyposażyć się w urządzenia do wzmacniania sygnału, zwane również Reapeterami czy Access Pointami. Jedno z tego typu urządzeń trafiło do Technologicznej.

 

Mowa tutaj o zestawie AV1000 firmy D-Link. Komplet składa się z modułu Powerline, którego łączymy z routerem oraz wzmacniacza Wi-Fi, którego umieszczamy bezpośrednio w gniazdku.

Wygląd

fot. Technologiczna

Obydwa moduły są białego koloru i nie należą do najmniejszych. Całość wykonana jest z błyszczącego, dobrze spasowanego plastiku. Zarówno na jednym jak i drugim urządzeniu znajdziemy diody informujące o ich pracy oraz przyciski łączenia.

PowerLine posiada przedłużenie gniazdka sieciowego, więc nie musimy się w tym przypadku obawiać kolejnym zajętym złączem. Inaczej sprawa ma się z wzmacniaczem – z powodu braku przedłużenia musimy liczyć się z utratą jednego miejsca. W przypadku repetera warto wspomnieć o obecności złącza RJ-45, które pozwala podpiąć np. komputer stacjonarny, pozbawiony bezprzewodowego interfejsu. Sprytne.

Problem – słaby zasięg w niektórych pomieszczeniach na piętrze

Akurat się składało, że w swoim domu posiadałem kilka martwych punktów na piętrze, w których nie docierał sygnał bezpośrednio z routera. Mowa była o dwóch pokojach, które umieszczone były dokładnie po przekątnej od źródła. Jako że w pomieszczeniu nad urządzeniem zasięg był dobry, umieściłem w nim wzmacniacz.

Konfiguracja

Cały proces konfiguracji jest dokładnie omówiony w instrukcji i w moim przypadku ograniczył się tylko do podłączenia obydwóch modułów. Po podłączeniu PowerLine’a do routera kablem dołączonym do zestawu (przewód krosowany więc nie ma co próbować podłączać swoich kabli), urządzenia automatycznie się skonfigurowały i przygotowały do pracy.

Jeśli jednak chcemy zmienić chociażby hasło czy inne opcje, wystarczy wpisać w przeglądarkę adres „http://dlinkap”. Po zalogowaniu się poprzez wpisanie hasła (domyślnie bez hasła), naszym oczom ukaże się strona konfiguracyjna. Dostępnych opcji jest naprawdę mnóstwo, więc osoby chcące stworzyć zaawansowaną sieć nie będą rozczarowane. Całość przypomina ustawienia routera, więc większość schematów zwyczajnie się powtarza.

Praca urządzeń i zasięg

Wzmacniacz AV1000 AC, jak sama wskazuje, zgodny jest z obecnie najszybszym standardem Wi-Fi – ac. Pozwala to osiągać transfery na poziomie nawet 1,2 Gbit/s. Urządzenie oferuje również możliwość pracy w paśmie 5 GHz. Gwarantuje to ograniczenie zakłóceń, które w przypadku standardowej częstotliwości 2,4 GHz były powodowane przez nachodzące na siebie zakresy poszczególnych kanałów. Oczywiście jeśli któreś z waszych urządzeń nie obsługuje szybszego pasma, nie ma się czego obawiać – wzmacniacz jednocześnie pracuje na obu tych zakresach.

fot. Technologiczna

Podczas testowania zestawu nie uświadczyłem żadnych problemów z siecią. Wszystko działało stabilnie i szybko. Zasięg również okazał się bardzo dobry. W pokojach, w których wcześniej były problemy z zasięgiem, teraz Wi-Fi hula. Co ciekawsze, również na dole w niektórych miejscach zasięg D-Linka jest mocniejszy niż routera. Wi-Fi słabo, ale jednak działało nawet w piwnicy – podwójny strop jest więc urządzeniu niestraszny.

Podsumowanie

Zestaw PowerLine AV1000 od D-Linka stanowi bazę do stworzenia pełnej sieci Wi-Fi i w większości domów sprawdzi się idealnie. Dobra jakość wykonania i specyfikacja plasują te urządzenia wśród lepszych sprzętów tego typu. Można się przyczepić do braku jakichkolwiek innych funkcji – przykładowo Asus wyposaża swoje wzmacniacze Wi-Fi w głośniki, co pozwala wypełnić dom muzyką puszczaną z telefonu. Niemniej poleciłbym PowerLine AV1000 wszystkim, którzy szukają bezkompromisowej wydajności Wi-Fi i mogą sobie pozwolić na wydatek rzędu kilkuset złotych. Drugą sprawą jest również słaba dostępność owego produktu w Polsce.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSamsung DeX: smartfon w roli komputera
Następny artykułRecenzja Archos Helium 55 4 seasons
Przyszły student informatyki, przynajmniej w teorii. Człowiek z milionem pomysłów na minutę i komputerowy esteta, dla którego nawet kolor kondensatorów ma znaczenie. W głowie rządzi ścisły umysł, w sercu hula dusza humanisty. Pokaże wam świat technologii z perspektywy (bardzo) młodej osoby.