Recenzja gry The Godfather: Imperium Corleone

0

Kontynuując serię „Bez Prądu”, chciałabym dziś zabrać Was w małą wyprawę do Nowego Jorku lat 50-tych ubiegłego wieku. Jest to właśnie moment kiedy odkładamy wszystkie telefony i wyłączamy telewizory. Wcielimy się we włoskie rodziny, które biorą udział w gangsterskich porachunkach, poczujemy klimaty mafii i postaramy się zarobić trochę dolarów. Tak, to właśnie ten znany i lubiany klimat, który każdy z nas poznał dzięki książkom i filmom z serii „Ojciec Chrzestny”. Zapraszam na recenzję gry The Godfather: Imperium Corleone.

 

Wiek: od 14 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 60-90 min.

Na wstępie chciałabym rozwiać wszelkie komentarze i dyskusje prowadzone na różnych forach. The Godfather: Imperium Corleone nie jest adaptacją „Ojca Chrzestnego”. To gra opowiadająca o mafii, zbudowana na smaczkach z filmu i książki. Pojawia się tu znana wszystkim miłośnikom, głowa konia czy hasło „weź cannoli”. Mamy figurkę Dona Corleone, a poszczególne akty gry nawiązują do wydarzeń z jego historii. Sama rozgrywka nie jest już tak ściśle powiązana ze słynną książką ani filmem. Przyjmijmy więc, że to gra planszowa o mafii z delikatnymi wstawkami takimi jak wrzucanie ciał do rzeki Hudson, czy próba podbicia rynku towarów nielegalnych (narkotyki). Fani serii mogą czuć się zawiedzeni, jednak moim zdaniem to duży plus. Planszówka nie przytłoczy nas fabułą, a wprowadzi do klimatu włoskiej mafii. Jestem niemalże przekonana, że gra skradnie Wasze serca i zadba o to, abyście zapomnieli o otaczającej nas elektronice.

Szykujcie więc szklanki na whisky oraz dymiące cygara i ruszamy!

Zawartość opakowania

Grę otrzymujemy zapakowaną w bardzo dobrze wykonane kartonowe pudełko. W środku znajdziemy wiele elementów niezbędnych do rozgrywki. Podstawą do gry jest duża plansza przedstawiająca fragment Nowego Jorku z lat 50-ych. W celu urozmaicenia rozgrywki dostajemy 12 kafli prezentujących różne przedsiębiorstwa.

Drobny element losowości będą wprowadzać też: 44 karty zleceń od Dona, 18 kart sojuszników i 32 karty nielegalnych towarów, znajdzie się również 120 kart pieniędzy. Dodatkowo do podziału między graczy otrzymujemy: 5 metalowych walizek na pieniądze, 34 figurki oraz 45 kolorowych żetonów kontroli. Aby łatwiej kontrolować zabawę producent dołączył też 1 plastikowy znacznik głowy konia i 1 plastikowy znacznik radiowozu. Poza tym w pudełku znajdziemy również bardzo ładnie zilustrowaną instrukcję, która wprowadzi nas do gry.

Przygotowania rozgrywki

Najlepiej, aby przynajmniej jeden gracz bardzo dokładnie zapoznał się z instrukcją, aby potem przez całą grę pilnować wszystkie wykonywane w trakcie gry akcje.

Samo rozłożenie planszy i kart jest jednak bardzo proste. Wystarczy otworzyć instrukcję i na jej podstawie przejść przez przygotowanie do gry. Niedługo zaproszę Was na oddzielny wpis, w którym krok po kroku przejdziemy przez przygotowania planszy i omówimy wszystkie dostępne akcje w grze.

Warto zwrócić uwagę, że ilość rozkładanych kart i rozdawanych figurek, będzie różnić się w zależności od tego jak dużo osób będzie grać. Ciężko byłoby nam to wszystko zapamiętać, jednak twórca gry chce nam w tym pomóc i na różnych polach na planszy znajduje się dodatkowa informacja o konieczności zapełnienia pola w przypadku grania w większym gronie.

Etap przygotowawczy tutaj się zakończy. Teraz wspólnie z innymi graczami będziemy musieli przejść przez 4 akty gry oraz po 5 etapów w ramach każdego z nich.

Przebieg rozgrywki

Grę rozpoczyna gracz, który otrzymał znacznik głowy konia (ten, który jako ostatni oglądał film The Godfather). Następnie gracze będą dokonywać swoich akcji zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Każdy akt rozpoczyna się od otworzenia nowych pól przedsiębiorstw na planszy. Po zakończonych akcjach przejdziemy do zdobywania nowych sojuszników, a na koniec każdy z nas będzie musiał zapłacić haracz dla Dona.

Na planszy znajdują się dzielnice (będziemy je kontrolować wysyłając tam figurki członków rodziny), a w ramach każdej z nich pojawiają się przedsiębiorstwa (kontrolowane przez figurki naszych gangsterów). Dzięki przejęciu przedsiębiorstwa możemy zdobywać pieniądze, zasoby czy zlecenia. Na koniec każdej z czterech rund będziemy sprawdzać, kto w danej dzielnicy postawił najwięcej figurek i na tej podstawie decydować, który gracz przejmuje nad nią kontrolę.

Zdobywane przez nas karty towarów nielegalnych będą podstawą do realizacji zleceń, które potrafią nieźle zamieszać na planszy. Możemy trafić na karty, dzięki którym będziemy mogli poprzestawiać figurki innych graczy, albo zestrzelić. Ich „zwłoki” trafiają do rzeki Hudson (naprawdę fajne rozwiązanie). Z ciekawych opcji zastosowanych w grze to podział naszego dorobku na ten w ręku i w walizce. Do ręki trafiają niezrealizowane zadania, zasoby i niewyprana gotówka. Do walizki za to wrzucamy zrealizowane zlecenia oraz gotówkę, którą uda nam się wyprać. Kasą z walizki na jako przedostatni etap rundy możemy licytować karty sprzymierzeńców. Trafiają one do zbioru kart w ręku. Jednak tu warto pamiętać, że na koniec jesteśmy zmuszeni zredukować ilość kart w ręku do liczby wskazanej na planszy dla danej rundy. Oznacza to, że musimy robić wszystko, aby jak najszybciej umieścić wszystkie karty w walizce, inaczej nadwyżka zwyczajnie nam przepadnie. Aby nie było zbyt łatwo – zostało wprowadzone ograniczenie, które polega na tym, że możemy grać do momentu, gdy nie wystawimy na planszę ostatniej figurki.

W grze pojawiają się zlecenia, które pozwalają naszym przeciwnikom odebrać nam zawartość walizki. Wtedy nie ma nic lepszego niż oddanie przeciwnikowi 3 karty po 1 dolarze! Tu warto pamiętać, że obowiązuje całkowity zakaz rozmieniania pieniędzy.

Na koniec do zwycięstwa liczą się trzy rzeczy: pieniądze w walizce, przewaga w typach zrealizowanych zleceń i kontrola terytoriów (osoba, która kontrolowała dany obszar najczęściej).

Wrażenia z gry

Gdy tylko przebrniemy przez instrukcję i zaczniemy swoje pierwsze akcje w grze, będziemy mieli wrażenie, że jest ona bardzo prosta. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem przekonujemy się jednak, że wcale nie ma znaczenia to, że najlepiej kontrolować terytoria o największej ilości uruchomionych przedsiębiorstw. Przekonacie się, że czasami najlepiej zacząć od wykonywania drobnych ruchów, a dopiero pod koniec rundy zrobić trochę zamieszania na planszy. Gorzej jeśli przeciwnicy przyjmują podobną taktykę i zaczynacie ze sobą rywalizować. Gra ma olbrzymią negatywną interakcję! Każdy z graczy najchętniej będzie wybierać te zlecenia, które pozwalają popsuć plany przeciwnikom.

Grając w większej grupie spokojnie możemy zawierać sojusze i wspólnie skupić się na przeszkadzaniu najsilniejszemu graczowi. Jeśli jednak gramy jedynie w dwie osoby takie możliwości są mocno ograniczone. W pewnym momencie dojdziemy do ściany i nie nadrobimy już powstałych strat. Na szczęście czas rozgrywki upływa dość szybko i spokojnie będzie można zacząć wszystko od nowa.

Podsumowanie

The Godfather: Imperium Corleone to gra w stosunku do której każdy z nas miał bardzo wysokie wymagania. Z czystym sumieniem mogę jednak powiedzieć, że gra spełnia wszystkie moje oczekiwania. Przeżyliśmy oczywiście małe rozczarowania wynikające z utraty przewagi czy losowości dobieranych zleceń, na które na początku nie było nas stać. Jednak mimo to potrafiła nas wciągnąć na tyle, że nie mogliśmy oderwać się od planszy przez wiele godzin. Nie ma co ukrywać, przez ostatni tydzień Imperium Corleone całkowicie nami zawładnęło. Jeśli sięgniecie po ten tytuł z pewnością sami się przekonacie, że gra ta kryje więcej taktyki i strategii niż na pierwszy rzut oka się wydaje. W dodatku z każdą kolejną rozgrywką zaczynamy dostrzegać inne elementy, które pozwolą nam osiągnąć cel – przewagę dla naszej rodziny. Znajomym gra tak bardzo się spodobała, że po zakończeniu każdej rozgrywki od razu chcą umawiać się na kolejną rundę.

Jeśli chcielibyście powiększyć swoją kolekcję o The Godfather: Imperium Corleone zapraszam Was do sklepu: portalgames.pl.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułWalcz z uzależnieniem od smartfona!
Następny artykułA gdyby tak wodę zamienić w wino? Voctail
Miłośniczka gadżetów i nowych technologii. Prywatnie: studentka prawa, księgowa i opiekunka papugi. Uwielbiam muzykę na żywo - spotkacie mnie na większości festiwali w Polsce, a już na pewno na każdym koncercie The Prodigy. Wielka fanka serialu Suits. Jestem zadowoloną właścicielką HTC 10. Postaram się pokazać Wam, że kobieta też może interesować się telefonami i gadżetami z „męskiego” świata.