Recenzja czytnika inkBook Prime

0

Smartfony i tablety zrewolucjonizowały świat. W ostatnim czasie równie dużą popularność w gronie miłośników książek zyskują czytniki ebooków. Dzięki nim, w jednym małym urządzeni możemy posiadać naszą całą bibliotekę ulubionych tytułów. Jak pośród nich sprawują się inkBooki? 

 

Nowoczesne technologie, to jak się okazuje nie tylko smartfony. W ostatnim czasie na rynku dość popularne zrobiły się ebooki, czyli elektroniczne książki, które możemy wgrywać do urządzenia przypominającego tablet. Gama dostępnych urządzeń jest na prawdę szeroka, a nasza redakcja postanowiła przetestować model inkBook Prime, który w całości zaprojektowany został w Polsce.

Opakowanie i wygląd

Czytnik inkBook Prime otrzymujmy zapakowany w kartonowe pudełko, które już na okładce prezentuje nam urządzenie polskiej firmy. W środku oprócz samego urządzenia otrzymujemy kabel, który posłuży nam do ładowania oraz zgrywania plików na inkBooka przy pomocy micro-USB 2.0, instrukcję obsługi oraz książeczkę z gwarancją.

Urządzenie w kolorze czarnym ma wymiary 159 x 114 x 9 mm. Producent zastosował w nim baterię o pojemności 2000 mAh, której nie musiałam ani razu ładować podczas 2 tygodni użytkowania. W inkBooku Prime otrzymujemy 8GB pamięci wewnętrznej, którą możemy dodatkowo powiększyć o kartę microSD do 32 GB. Jednak przy „wielkości” ebooków, pamięć ta z pewnością wystarczy nam na wszystkie książki, które będziemy chcieli przeczytać. Przycisk „home” który znajduje się na przednim panelu jest dotykowy. Po bokach zostały umieszczone przyciski fizyczne, które pozwalają na nawigację podczas czytania, wydaje mi się, że nie są one najlepszej jakości, wyglądają na słabo osadzone, a przy mocniejszym wciśnięciu potrafią trzeszczeć. Warto jednak wspomnieć, że producent zastosował tutaj przyciski z innowacyjnym mechanizmem inkBUTTONS™, który powinien ułatwić nam precyzję i komfort użytkowania. Umieszczenie przycisków na obu krawędziach to ciekawe rozwiązanie ułatwiające korzystanie z urządzenia dla osób lewo i praworęcznych.

Mobilną książkę możemy włączyć lub wyłączyć za pomocą przycisku power, umieszczonego na tylnej pokrywie – nie jest to jednak intuicyjne miejsce i z pewnością będzie wymagało przyzwyczajenia. Panel e-ink Carta o wielkości 6-cali (EPD; 16-odcieni szarości) w rozdzielczości 1024 x 768 px jest równomiernie podświetlony, a jego jakość jest bardzo dobra. Jeśli zdecydujemy się na korzystanie z urządzenia z niepełnym podświetleniem ekran będzie biały jak kartka papieru, dopiero przy wysokim podświetleniu pojawi się lekka niebieska poświata. InkBook Prime napędzany jest przez 4-rdzeniowy procesor Cortex A9 1,6 GHz, 512 MB LPDDR.

Użytkowanie

Urządzenie działa na Androidzie 4.2.2, inkBook Prime podczas czytania książek działa płynnie.Podczas przeglądania internetu oraz przemieszczania się po ustawieniach czasami urządzenie potrzebuje trochę więcej czasu na reakcje. Dla miłośników audiobooków mamy dobrą wiadomość, czytnik posiada Bluetooth 4.0 i pozwala na podłączenie głośników lub słuchawek. Producent nie zapomniał również o łączność bezprzewodowej przy pomocy Wi-Fi (802.11b/g/n). W tym miejscu warto dodać, że wbudowany moduł Bluetooth® pozwala nam połączyć się bezprzewodowo z takimi akcesoriami jak głośniki czy słuchawki, dzięki czemu możemy słuchać również audiobooków.

Do wyboru mamy sześć czcionek, w tym font wydawcy i czcionkę open dyslexic dla osób dyslektycznych. Dzięki zwiększeniu kontrastu wyświetlanego tekstu, zmiany orientacji ekranu oraz możliwości ustawienia marginesów i interlinii, spokojnie możemy dopasować tekst tak, aby ułatwić sobie jego czytanie. Zastosowanie wysokiego kontrastu ułatwi korzystanie z urządzenia osobom niedowidzącym. Czytnik wspiera większość formatów ebooków w tym EPUB, MOBI i oczywiście PDF. Jeśli jednak zdecydujemy się na książkę w formacie PDF może pojawić się zjawisko ghostingu tzn. przenikania stron przy odświeżaniu, strony będą też dłużej się wczytywać. Przy większych plikach PDF zdarzało się, że czytnik się po prostu zawieszał. Ogromnym plusem dla ekranu i technologii „elektronicznego atramentu” jest fakt, że sam ekran nie męczy oka, tak jak to ma miejsce w przypadku smartfonów, które dość mocno święcą. Ponadto technologia inkBUTTONS™ ułatwia nam korzystanie z urządzenia przy pomocy gestów (przesuwanie strony) bądź dotykiem. Jest to niezwykle ciekawe rozwiązanie, które przydaje się np. w zatłoczonej komunikacji miejskiej.

Obudowa inkBooka jest wyprofilowana w taki sposób, że bardzo wygodnie się ją trzyma, nawet jedną ręką. Bateria 2600 mAh spisuje się świetnie, jak na czytnik pracujący na systemie Android jest zaskakująco dobra. Jeśli oczekujecie czytnika z wielką bazą aplikacji możecie się trochę zawieść, dla mnie to jednak wielki plus, przecież ma być to urządzenie do czytania książek i ma gwarantować nam długą pracę na baterii.

Aplikacje

W urządzeni znajdziemy ink Reader, czyli aplikację przeznaczoną do czytania, przeglądarkę internetową, czytnik RSS, dostęp do Księgarni i Dysku Midiapolis, która pozwala nam na trzymanie naszej biblioteki w chmurze oraz sklep z aplikacjami inkBook Apps, który nie został jeszcze uruchomiony. Jeśli posiadamy konto w Midiapolis, możemy w bardzo prosty sposób za pomocą opcji „wyślij na inkBooka” bez ręcznego kopiowania pliku przesłać kupioną książkę.

Podsumowanie

Jeśli nie zależy Ci na czytniku Amazonu, z anglojęzycznym interfejsem zintegrowanym z Amazon.com, która jest największym plusem czytników Kindle, z pewnością warto abyście przyjrzeli się produktowi przygotowanemu przez polskiego producenta o nazwie InkBook. Model Prime jest bardzo podobny do Kindle’a, działa dość płynnie, podświetlenie działa bardzo dobrze, a długa praca na baterii i dużo miejsca na książki powinny zadowolić każdego miłośnika eBooków. Jeśli producent utrzyma poziom i będzie rozwijać dostępne oprogramowanie będzie to naprawdę dobra konkurencja. Czytnik dostępny jest w cenie od 599zł. Przypomnijmy, że jest to produkt z wyższej półki cenowej, a sam czytnik powinien nam posłużyć przez dłuższy okres. Produkt nie jest ideałem, ale urządzenie nie sprawia większych problemów. Szkoda, że producent nie dodał słownika, który przy pisaniu, robieniu notatek z pewnością się przyda. Na szczęście jest to kwestia uzupełniania oprogramowania, które producent również obiecał aktualizować.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułIEM 2017: Podsumowanie ćwierćfinałów w CS:GO
Następny artykułSamsung potwierdza wygląd Galaxy S8 na filmiku promującym?
Miłośniczka gadżetów i nowych technologii. Prywatnie: studentka prawa, księgowa i opiekunka papugi. Uwielbiam muzykę na żywo - spotkacie mnie na większości festiwali w Polsce, a już na pewno na każdym koncercie The Prodigy. Wielka fanka serialu Suits. Jestem zadowoloną właścicielką HTC 10. Postaram się pokazać Wam, że kobieta też może interesować się telefonami i gadżetami z „męskiego” świata.