Recenzja Archos Helium 55 4 seasons

0
fot. Technologiczna

Do redakcji trafił zaprezentowany na targach IFA 2016 Archos Helium 55. Jest to wersja 4 seasons z dodatkowymi klapkami. Czy warto zainteresować się tym francuskim średniakiem?

 

Archos może nie wszystkim kojarzy się ze smartfonami. Firma działa nieprzerwanie już od 1988 roku i tak jak wiele innych próbuje swoich sił w elektronice użytkowej. Efektem są tablety, drony oraz smartfony. Jeden z tych ostatnich trafił do Technologicznej – model Helium 55, wersja 4 Seasons.

Co znajdziemy w pudełku?

Pudełko standardowo posiada informacje o smartfonie oraz grafikę. Producent zaznacza obecność czterech klapek na jednym z boków kartonu.

fot. Technologiczna

W środku zaś znajdziemy urządzenie, ładowarkę, słuchawki, instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną oraz wspomniane wyżej cztery klapki w kolorze Blazzing Yellow, Blooming Gold, Frosted Grey oraz Autumn Wood. Tłumacząc na polski, mamy tutaj odpowiednio: jaskrawo żółty, złoty, szary oraz drewnopodobny. Do gustu najbardziej przypadła mi ta ostatnia klapka o fakturze drewna. Nadaje telefonowi nieco ekskluzywności. Klapka w kolorze złotym jest błyszcząca, co powoduje palcowanie. Pozostałe dwie są matowe, Blazing Yellow z pewnością pozwoli się wyróżnić urządzeniu, zaś Frosted Gray przypadnie do gustu osobom, które preferują klasyczny, ciemny design.

Wygląd urządzenia

Front Archosa nie wyróżnia się absolutnie niczym. Jedyne, co przykuło moją uwagę na dłuższą chwilę, to fakt, że bryła nie jest zwykłym prostokątem z zaokrąglonymi narożnikami. Górna i dolna ścianka jest delikatnie uwypuklona. Co prawda nie jest to tak widoczne jak w przypadku nowszych Motoroli czy Nexusów, jednak ten kształt mnie zainteresował.

Standardowo całość zakryta jest szkłem. Ekran ma przekątną 5,5 cala. Na górze znajdziemy głośnik rozmów oraz przednią kamerkę. Dół z kolei możemy nazwać lekkim marnotrawstwem miejsca. Przestrzeń o długości nieco ponad jednego centymetra pozostaje niewykorzystana.

Przyciski zostały rozmieszczone nieco dziwnie. Na prawym boku znajdziemy guziki zmiany głośności, zaś na lewym boku umieszczono power button. Ten układ wymaga przyzwyczajenia. Jeśli jednak ktoś posiada duże ręce, są one w zasięgu palców – trzymając urządzenie w lewej ręce, kciukiem dotykamy przycisku włączania, zaś palcem wskazującym możemy manipulować głośnością (i w odwrotnym układzie w przypadku trzymania urządzenia w prawej dłoni). Standardowo na górnym boku znalazło się złącze minijack, zaś na dole znajdziemy gniazdo microUSB.

Poza linię bryły wychodzi matryca aparatu. Przez to narażona jest ona na uszkodzenia przy upadkach. Poniżej niej znajdziemy lampę doświetlającą, zaś w prawym dolnym rogu umieszczony został głośnik. Na tył możemy założyć jedną spośród czterech klapek dołączonych do zestawu. Zdejmuje się je bardzo ciężko i wręcz niemożliwe jest otworzenie urządzenia ręcznie w przypadku braku dłuższych paznokci. Z jednej strony to zaleta – klapka będzie stabilna, zaś uszkodzenie zatrzasków nie należy do najłatwiejszych. Wadą jednak jest bardzo utrudniony dostęp do środka.

W środku zaś znajdziemy miejsce na dwie karty microSIM oraz złącze karty microSD o pojemności do 128 GB. Smutna informacja jest taka, że bateria urządzenia jest niewyjmowana.

Cała bryła została wykonana z w miarę solidnego plastiku, spasowanie stoi na bardzo dobrym poziomie – nie uświadczyłem żadnego trzeszczenia czy uginania się.

Wyświetlacz

fot. Technologiczna.pl

W urządzeniu zastosowano matrycę IPS o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości 1280×720 pikseli. Osobiście uważam to za wystarczającą wartość. Wszystko na ekranie jest wyraźne i odpowiednio szczegółowe, zaś pojedyncze piksele można wychwycić dopiero po sporym przybliżeniu oka do ekranu. Oczywiście taka rozdzielczość nie wystarczy do wirtualnej rzeczywistości, jednak pamiętajmy, że to jest smartfon ze średniej półki cenowej.
W swoim modelu napotykałem jednak od czasu do czasu problemy z dotykiem. Czasem po wybudzeniu urządzenia, ekran nie kontaktował. Pomagało jednak ponowne uśpienie i wybudzenie. Myślę, że to akurat przypadłość testowanego modelu.

Wydajność

Helium 55 wyposażony został w procesor MediaTek MT6735, który posiada cztery rdzenie ARM Cortex A-53, pracujące z częstotliwością 1,25 GHz. Za grafikę odpowiada układ Mali-T720. Tę parę wspiera 1 GB pamięci RAM.

Spodziewałem się niemałych problemów z wydajnością głównie z powodu zaledwie tego nieszczęsnego, jednego gigabajta, jednak Helium pozytywnie mnie zaskoczył. Bez problemu można korzystać z urządzenia bez większych przycięć. Da się również korzystać z Facebooka i Messengera (a uwierzcie, że to są prawdziwe benchmarki dla smartfonów ze średniej i niskiej półki cenowej. Oczywiście lagi się pojawiały, zdarzały się również dłuższe zacięcia, jednak ogólnie z telefonu da się korzystać bez rzucania nim o ścianę z powodu wkurzenia jego prędkością działania.

Sprzęt radzi sobie również bez problemu z mniej wymagającymi grami. Jest więc idealnym urządzeniem do zabicia czasu, jednak nie można nazywać go przenośną konsolą do gier.
Ogólnie więc wydajność urządzenia jest nienaganna, jednak ubolewam nad brakiem chociaż drugiego gigabajta. Zwłaszcza zważywszy na fakt, że Helium 55 Ultra posiada aż 3 GB RAM.

Poniżej testy z dwóch benchmarków – Geekbench oraz AnTuTu:

Wbudowana pamięć, bateria oraz łączność

Helium 55 posiada 16 GB pamięci wewnętrznej, lecz dla użytkownika przeznaczono około 10 GB. Nie ma sensu jednak martwić się pojemnością, ponieważ producent przewidział oddzielny slot na karty pamięci (nie mamy tutaj do czynienia z hybrydowym gniazdem 2x SIM lub 1x SIM i 1xmicroSD).

Bateria ma pojemność 2700 mAh. Pozwala ona na spokojne użytkowanie telefonu przez cały dzień, by wieczorem podłączyć go do gniazdka. Nie miałem żadnych problemów ze słabą baterią, pomimo włączonej transmisji danych oraz częstym korzystaniu z urządzenia.
Smartfon obsługuje LTE, więc możemy być spokojni o szybkość mobilnego Internetu. Urządzenie oferuje również Wi-Fi w standardzie b/g/n oraz Bluetooth w wersji 4.0. Jest to więc podstawowy zestaw, który w zupełności wystarczy przeciętnemu użytkownikowi.

Aparat

Nie wiem w sumie, co mogę powiedzieć o aparacie. W przypadku głównego modułu, mamy do czynienia z matrycą 8 Mpix. Zdjęcia są dość mocno zaszumione. Braknie im szczegółowości. Owszem, sprawdzi się on do uwiecznienia czegoś, jeśli nie mamy pod ręką lepszego urządzenia, jednak nie nadaje się jako zastępstwo lepszego kompakta. O przedniej kamerce można powiedzieć jeszcze mniej dobrego. Matryca 2 Mpix nie nadaje się do robienia selfie, zaś przy rozmowach wideo uświadczymy przycinanie oraz fatalną jakość.
Podsumowując, fotograficznie Helium 55 wypada blado. Gdzieś jednak trzeba było ograniczyć koszty produkcji. Wybór padł na aparaty.

Film Archos

Jakość połączeń, oprogramowanie i multimedia

Złego słowa natomiast nie można powiedzieć o jakości rozmów. Prezentują się one bardzo dobrze. Nie uświadczyłem żadnych szumów, zaś zarówno nasz głos jak i głos rozmówcy jest wyraźny. Za tę funkcję Archosowi można przyznać solidnego plusa.

Urządzenie pracuje pod kontrolą systemu Android w wersji 6.0 Marshmallow. Mamy tutaj do czynienia z czystym oprogramowaniem, pozbawionym nakładki. Jedyne aplikacje, które zaimplementował producent, to przeglądarka plików Archos Files oraz odtwarzacz filmów Archos Video. Z systemu korzysta się szybko i przyjemnie. Integracja z Google Now działa dobrze. Do niczego więc nie można się przyczepić.

To samo można również powiedzieć o funkcjach multimedialnych smartfona. Większość popularnych formatów jest obsługiwana przez wbudowane kodeki. Telefon nie posiada autorskiej aplikacji do odtwarzania muzyki, dostępna jest Muzyka Google. Warto więc wyposażyć się w jakiś odtwarzacz, jeśli nie lubimy korzystać z rozwiązania Google’a. Jakość dźwięku oceniam jako dobrą, jak w większości smartfonów z tej kategorii cenowej. Głośnik oferuje przyzwoitą głośność. Wydobywany dźwięk jest klarowny, nie słychać „pierdzenia”.

Podsumowanie

Archos 55 Helium 4 seasons z pewnością może spodobać się osobom młodszym. Wymienne klapki pozwalają na personalizację urządzenia, które wyróżni się z tłumu i nie znudzi się zbyt szybko. Jakość wykonania jest dobra, co prawda nie znajdziemy tutaj metalu, jednak wykorzystane tworzywo sztuczne jest solidne i dobrze spasowane.

Wydajność powinna być wystarczająca dla osób, które nie potrzebują telefonu do gier i wymagających aplikacji. Dobrze również prezentuje się bateria, która wystarczy na cały dzień korzystania z urządzenia. Zarówno kwestie multimedialne jak i oprogramowania są w porządku. Niestety aparat pozostawia wiele do życzenia i jest to, obok 1 GB pamięci RAM, pięta achillesowa tego telefonu.

Komu poleciłbym Archos’a 55 Helium w wersji 4 Seasons? Przede wszystkim osobom, które chcą wyróżnić się designer telefonu, nie przeznaczając na niego astronomicznych kwot. Polecam go również osobom, które cenią sobie dualSIM oraz potrzebują sporo miejsca na dane. Zdecydowanie odradzam go komuś, kto chce zastąpić swój aparat smartfonem. Pamiętajmy, że w tej kategorii cenowej nie można mieć wszystkiego i niestety trzeba iść na kompromisy. Cena telefonu wynosi około 500 zł.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTest wzmacniacza sygnału WiFi D-Link PowerLine AV1000 AC
Następny artykułRecenzja smartfona Nubia Z11 mini

Przyszły student informatyki, przynajmniej w teorii. Człowiek z milionem pomysłów na minutę i komputerowy esteta, dla którego nawet kolor kondensatorów ma znaczenie. W głowie rządzi ścisły umysł, w sercu hula dusza humanisty. Pokaże wam świat technologii z perspektywy (bardzo) młodej osoby.