Działający iPhone wydobyty z dna jeziora

0
fot. jermauti.blogspot.com/

Chociaż jest wiele ciekawych przygód z telefonami, które wciąż działają, podczas gdy teoretycznie działać nie powinny, to ta sytuacja jest wręcz ekstremalna.

 

Poznajcie Michaela Guntruma, mieszkańca Knox w Pennsylvani, który udał się pewnego zimowego dnia wraz z przyjaciółmi na ryby. W pewnym momencie złapał coś na wędkę, przy wstawaniu niefortunnie jego iPhone 4 zsunął się z kolan i wpadł wprost do przerębla.

„Złapałem rybę –  bassa niebieskiego – ale nie był tego wart” – powiedział Michael redaktorom BuzzFeeda.

www.facebook.com/michael.guntrum.56/posts/637259773086011

Jak się okazało, jezioro zostało wysuszone tego samego roku. Spory zbiornik wodny zamienił się w wielkie pole błota. Fakt ten wykorzystali hobbyści, którzy zaczęli sprawdzać dno jeziora wykrywaczami metali. Jednym z nich był Daniel Kalgren, inżynier mechanizacji, który postanowił wybrać się ze swoim wykrywaczem metali nad jezioro. Natrafił on na telefon, który był pod około piętnastoma centymetrami mułu.

Daniel zabrał urządzenie do domu i wyczyścił. Po dwóch dniach iPhone włączył się, pokazując na wygaszaczu godło amerykańskiego klubu hokejowego Pittsburgh Penguins. Kalgren odnalazł numer do Guntruma i zadzwonił z oświadczeniem, że urządzenie zostało znalezione. Po wysłaniu zdjęć Michael rozpoznał swojego smartfona przez wygaszacz ekranu. Inżynier powiedział, że odeśle urządzenie pocztą, zaś właściciel, zapytany o to, co z nim zrobi, stwierdził,  że telefon dostanie jego mama, która aktualnie szuka telefonu.

Ciekawa historia zakończona happy endem. Jednak urządzenie swoje przetrwanie zawdzięcza etui, które co prawda nie jest wodoodporne, ale zapewniło odpowiednią izolację przed wodą w miejscach, przez które mogła ona się dostać pod urządzenie. Czy nie ma więc się czym martwić z brakiem gwarancji na zalanie nowego iPhone’a?

źródło: PhoneArena