Czy 12000 DPI to tylko chwyt marketingowy?

0

Jedną z ważniejszych informacji, na którą zwracają uwagę gracze przy zakupie myszki, jest jej czułość. Wyrażana w poziomie DPI, może różnić się ona diametralnie, między 400, a niekiedy i 12000.

 

W tej chwili w głowie każdego gracza rodzi się wiele pytań: czy duże wartości DPI są w ogóle potrzebne? A może to tylko ładnie wyglądający chwyt marketingowy, dzięki któremu producenci próbują za pomocą samych liczb przekonać, że to właśnie ich produkt jest najlepszy?

Szybko, ale nie najszybciej
Paradoksalnie wysokie DPI najmniej nadaje się do… grania. Przy sieciowych „shooterach”, w których liczy się szybkość, wystarczy maksymalnie 2500-3000 DPI. Powyżej tych wartości nie sposób opanować celownika. Przykładowo Mionix w odświeżonej wersji Castora maksymalną czułość gryzonia ustalił na poziomie 5000 DPI, uznając, że gracze i tak nie potrzebują więcej.

Kiedy potrzebujesz duuużo czułości
Wyższe wartości DPI, np. 12000 jak w Naosie QG, mają ułatwić życie użytkownikom korzystającym z kilku monitorów, czyli w sytuacji, gdy przeciągnięcie kursora z jednego końca na drugi może być bardzo uciążliwe. Duża czułość gryzonia sprawdza się też na monitorach 4K.

Zmiana na lepsze
Jednocześnie warto podkreślić, że przecież niemal wszystkie gryzonie mają przyciski zmiany czułości. Dlatego DPI można szybko zmienić na mniejsze, jeśli akurat operuje na niewielkiej powierzchni na pulpicie. Co więcej, wielu producentów udostępnia własne oprogramowanie, które pozwala na ustawienie dowolnego poziomu czułości.

Nie przepłacasz
Warto przy tym zaznaczyć, iż liczba DPI wynika też z możliwości sensora, a więc jej wysokie wartości nie są wyłącznie wymysłem producentów, którzy chcą w ten sposób zwabić graczy. Zresztą samo DPI rzadko realnie wpływa na cenę gryzonia, dlatego nawet jeśli użytkownik uważa to za zbędny bajer, to i tak przecież za niego nie płaci. A nóż, kiedyś te 12000 DPI faktycznie się przyda?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBudżetowa klawiatura do pracy od Zalmana
Następny artykułELEVEN SPORTS w Smart TV tylko w telewizorach Samsung
Miłośniczka gadżetów i nowych technologii. Prywatnie: studentka prawa, księgowa i opiekunka papugi. Uwielbiam muzykę na żywo - spotkacie mnie na większości festiwali w Polsce, a już na pewno na każdym koncercie The Prodigy. Wielka fanka serialu Suits. Jestem zadowoloną właścicielką HTC 10. Postaram się pokazać Wam, że kobieta też może interesować się telefonami i gadżetami z „męskiego” świata.